Furażerki

Rekonstrukcyjna zasada głosi „odtwarzaj regułę, nie wyjątek”. Dobra zasada, tylko rzadko przystająca do realiów przepisów ubiorczych US Army z II wojny światowej. Do realiów, nie do przepisów. Tak jak bez kłopotu znajdzie się zdjęcie oficerów starszych US Army lub USAAF noszących paski do spodni w wersji dla szeregowców i podoficerów (open buckle) to tak samo znajdzie się bez kłopotu fotografie oficerów wszelkich rang noszących na przykład koszule szeregowców i podoficerów. Po prostu przepisy sobie, a życie sobie, bo taki to był czas, gdy brakowało wszystkiego w przemyśle tekstylnym, a w konsekwencji nosiło się to, co było dostępne, a nie to, co nakazywały przepisy.

Tak samo było z furażerkami. W amerykańskich realiach II wojny między bajki można włożyć wszelkie przepisy ubiorcze o lamówkach dla rodzajów sił zbrojnych, służb, korpusu oficerskiego, korpusu chorążych i dla szeregowców. Oczywiście gdy było to możliwe, to produkowano furażerki z lamówkami, ale nie zawsze tak było. Jeszcze co najmniej do marca 1945 roku na przykład wojskowa szwalnia PQMD szyła furażerki bez jakichkolwiek lamówek, bo one bywały w pewnych okresach dobrem luksusowym i zwyczajnie tych lamówek brakowało, szczególnie tych co bardziej wyrafinowanych z metalizacjami, jak srebrno-czarne lamówki podchorążych lub złoto-czarne lamówki oficerskie. Znana jest furażerka generała USAAF, która ma lamówkę pomarańczowo-niebieską, czyli jest to furażerka szeregowców i podoficerów. Generał albo nie załapał się na furażerkę ze złotą lamówką generalską, albo miał to w nosie i przywiązał się do swojej furażerki z początków służby wojskowej. Na temat samych tylko furażerek USAAF można by napisać niezłą książkę, bo to, co tam się działo to przechodzi pojęcie. Furażerka coś jednak powinna oznaczać i w miejsce okresowo brakujących lamówek często dodawano na furażerkach korpusówki lub zminiaturyzowane naszywki będące z grubsza odpowiednikami korpusówek. Dodawano te korpusówki lub naszywki, mimo że teoretycznie z czasem wycofywano się z tego typu odznak na furażerkach na rzecz tylko oznaki stopnia wojskowego. Tylko teoretycznie. Co miał zrobić na polu walki na przykład pilot szybowcowy, żeby nie próbował nim rządzić nikt z piechoty (bo nie miał do tego prawa), jeśli taki pilot nie załapał się na sensowną furażerką z lamówką USAAF albo jakąkolwiek inną (chorążego lub oficera)? Dla świętego spokoju przyczepiało się wówczas którąś z korpusówek USAAF z prawej strony furażerki, a oznakę stopnia wojskowego z lewej. I już było wiadomo, że takim członkiem USAAF rządzi tylko rozkaz na daną operację dowódcy sił powietrznych i nawet generał piechoty nie mógł nic rozkazać np. sierżantowi-pilotowi. Furażerki USAAF to czyste szaleństwo i kompletna „wolna amerykanka”, więc nawet nie kontynuuję tematu, bo to temat-rzeka. Fajne jest jednak to, że z punktu widzenia rekonstruktora historycznego furażerka USAAF daje wielkie bogactwo wariantów. A jeśli jeszcze uda się zdobyć taki unikat, jak furażerka z miniaturową naszywką USAAF średnicy 1 7/8 cala to już w ogóle pełnia szczęścia.

Na to wszystko nakładają się inne kłopoty. Do dziś w amerykańskich furażerkach z II wojny są lamówki, których nikt nie potrafi zidentyfikować, co one niby mają oznaczać? Marne materiały galanterii krawieckiej, marne barwniki i efekt jest taki, że czasami nie wiadomo, jakiej służby jest dana furażerka. Jakby nie dość tego wielu ludzi dezorientuje lamówka brązowa, czyli wczesna dla korpusu chorążych. Po co ją Amerykanie podczas wojny zmienili na lamówkę srebrno-czarną wiedząc, że i tak są kłopoty z prawidłową produkcją furażerek? Ot, tajemnica II wojny światowej…

Nikt nie musi się ze mną zgadzać, ale moim zdaniem poważnym błędem rekonstrukcji amerykańskich sił zbrojnych czasu II w.ś. jest to, że rekonstruktorzy czasami na siłę chcą być „świętsi od papieża”, czyli w stu procentach zgodni z przepisami ubiorczymi. Jest to całkowicie niezgodne z realiami historycznymi, a jeśli już mówimy o świętej zasadzie „odtwarzaj regułę, nie wyjątek” to powinno tu chodzić właśnie o realia, a nie o teoretyczne nakazy na przykład „The Officer’s Guide”. Jeśli zasada „odtwarzaj regułę, nie wyjątek” ma mieć jakikolwiek sens, wówczas powinna dotyczyć wyłącznie faktów, nie teorii regulaminów.

Dlatego rekonstruktor powinien mieć wiele różnych furażerek, aby ubarwiać swoją postać, i nawet jeśli odtwarza oficera, to powinien naprzemiennie (jeśli impreza jest np. kilkudniowa) używać różnych furażerek zarówno prawidłowych, jak i najbardziej nieprawidłowych – wręcz takich najbiedniejszych uszytych tylko z materiału bez żadnych lamówek, skórzanych potników itp., bo takie były realia. Na taką najbiedniejszą furażerkę nakłada się wówczas oznakę stopnia plus ewentualnie coś, co wskazywałoby rodzaj wojsk lub służb według tego, co wspomniałem powyżej, ale nawet i to nie jest konieczne, bo bardzo różnie z tym bywało w ramach dużej dowolności tego, co można było nosić na furażerkach. Na każdy dzień imprezy rekonstruktorskiej można by mieć inną furażerkę, aby nieco ubarwiać swoją postać, a jednocześnie ciągle trzymać się ściśle realiów historycznych.

Dla zilustrowania „furażerkologii”:

Poniżej: Żołnierze piechoty w roku 1947. Teoretycznie obowiązuje ich błękitna lamówka na furażerkach, jako symbol tego rodzaju wojsk. Teoretycznie. Jak widać furażerek bez lamówki wyprodukowano podczas II wojny tyle, że były wydawane jeszcze długo po wojnie, mimo że to – teoretycznie – wbrew przepisom ubiorczym.

Poniżej: Podporucznik lub porucznik Signal Corps (zdjęcie z okresu II wojny). Jako 2nd lub 1st Lt powinien mieć – teoretycznie – furażerkę z grubą, wyrazistą złoto-czarną lamówką, a jeśli jak raz trafił na jakiś kryzys w dostawach furażerek i na dodatek brakowało ich w sklepach PX, lub nie robili ich okoliczni krawcy, to mógłby przynajmniej mieć swoją wcześniejszą furażerkę chorążego, czyli z lamówką srebrno-czarną, bo w ogólnej biedzie z tekstyliami takie rzeczy dopuszczano, że nosiło się po awansie sorty ze swojej poprzedniej rangi. Ale ten oficer nie załapał się nigdy na regulaminową furażerkę z prawidłową lamówką. Nosi najprostszą furażerkę bez żadnej lamówki.

I takich zdjęć można pokazywać bez liku, w nieskończoność. Dlatego w przypadku furażerek amerykańskich z II wojny rekonstruktorska zasada „odtwarzaj regułę, nie wyjątek” nie sprawdza się, albowiem rzecz nie jest taka prosta.

Zanim przejdę do zjawisk panujących w rekonstrukcji US Army z czasu II wojny pokażę jeszcze coś trudno wyobrażalnego, absolutny „hardcore”, o jaki trudno byłoby nawet w najbiedniejszych państwach, a jednocześnie „hardcore” mieszczący się w rekonstruktorskim nakazie „odtwarzaj regułę, nie wyjątek”, tylko że rekonstruktorzy nie chcą pamiętać o własnych nakazach.

Jeżeli pilot jest zmuszony nosić furażerkę piechoty, bo nic innego nie dowieziono do jego jednostki, to jest to już rzecz z gatunku nieco upokarzającego. Kiedyś dziwiło mnie, skąd w antykwarycznej ofercie handlowej biorą się amerykańskie drugowojenne furażerki z błękitną lamówką piechoty, ale z jakimiś dowodami noszenia takich furażerek w siłach powietrznych i zastanawiałem się, czy to nie są podróbki robione przez ignorantów. Nie są. Jest tego za wiele, poza tym szaleństwo takie widać na fotografiach. Amerykańscy kolekcjonerzy i publicyści historyczni nazywają furażerki swoich sił zbrojnych z czasu II wojny „szarą strefą” niedopowiedzeń regulaminowych i kompletnej „wolnej amerykanki” jeśli chodzi o sposób ich heraldycznego oznaczania, ale nawet sformułowanie „szara strefa” jest niczym przy tym, co widać poniżej.

Na poniższym zdjęciu widnieje furażerka żołniersko-podoficerska z błękitną lamówką piechoty, ale używana przez kogoś z lotnictwa. Ten ktoś nie wytrzymał emocjonalnie takiego dyshonoru dla człowieka lotnictwa, jak noszenie czegoś z heraldyki piechoty i w regulaminowym (do połowy 1942 r.) miejscu odznak DUI zainstalował sobie małą korpusówkę sił powietrznych – w tym przypadku jest to tzw. collar device, czyli przepisowa korpusówka (rozpiętość skrzydełek 1 2/16 cala) z kołnierzyka koszuli lub klap munduru. Takich dziwacznych, nieprawidłowych, nieregulaminowych, kompletnie abstrakcyjnych furażerek jest w obrocie antykwarycznym niemało.

A poniżej jest dopełnienie opisanego „hardcore’u” już z dowodem historycznym. Na poniższej fotografii widnieje pilot samolotowy i szybowcowy FO David E. Filer, czyli pilot w najniższej randze oficerskiej USAAF. Ma na głowie całkowicie nieprawidłową furażerkę na siłę zaadaptowaną do odgrywania roli służbowego nakrycia głowy sił powietrznych. Z niemal stuprocentową pewnością można stwierdzić, że jego furażerka ma błękitną lamówkę piechoty, bo tak ona wygląda na czarno-białych fotografiach. Ten pilot też nie wytrzymał takiej sytuacji i przymocował do swojej furażerki piechoty nieco mniej oficjalną korpusówkę USAAF produkowaną w nurcie pobocznym – trochę dla sklepów PX, trochę jako „sweatheart pin”, a trochę właśnie do podratowywania dziwnych sytuacji heraldycznych w związku z kryzysem w przemyśle tekstylnym. Korpusówka pilota Filera ma rozpiętość skrzydełek 1,5 cala.

Mogłoby się wydawać, że przynajmniej amerykańscy celebryci z Hollywood zasilający szeregi sił zbrojnych podczas II wojny będą ubierani w rzeczy regulaminowe w celach propagandowych, ponieważ wiadomo było, że prędzej lub później danego celebrytę w jego jednostce wojskowej odwiedzi ekipa fotograficzna lub filmowa, dla pokazania narodowi, jak ich bożyszcza wykazują postawy patriotyczne. Nic z tych rzeczy – w ogólnonarodowej biedzie „nie było zmiłuj” pod względem tekstyliów ani dla szeregowców z prostego ludu, ani dla gwiazd życia publicznego ówczesnej Ameryki. Ich ubiorem rządziła ta sama bezlitosna reguła, co w przypadku wszystkich innych ludzi wcielanych do sił zbrojnych – nosisz bracie to, co jest w tej chwili w magazynie, a nie to, o czym mówią regulaminy, których autorom nigdy nie śniło się, że wybuchnie wojna światowa i zaistnieje konieczność powołania do wojska ponad 16 milionów Amerykanów, których nie wiadomo w co nagle ubrać, aby to jakoś względnie wyglądało po wojskowemu.

W jednym z amerykańskich drugowojennych czasopism lotniczych mam artykuł o szkoleniu wojskowym gwiazdora-amanta Hollywood Clarka Gable’a; znam też jego zdjęcia z tego okresu także z innych źródeł. On jak raz dostał prawidłową furażerkę, gdyż zawsze widać go w tym nakryciu głowy z wyraźną lamówką i raczej jest to prawidłowa lamówka oficerska. Ale już inny gwiazdor Hollywood, Jackie Coogan, nosił furażerkę najbiedniejszą, bez żadnej lamówki, chociaż jako pilot szybowcowy tak zwany Flying Sergeant „musiał” (czysto teoretycznie) mieć furażerkę z lamówką sił powietrznych. Niczego takiego nie miał. Poniżej zdjęcie Coogana z roku 1942 w szybowcu TG-9. Aktor-pilot właśnie w furażerce „uniwersalnej” wydawanej w kryzysie dosłownie wszystkim – od szeregowców, poprzez korpus chorążych, na oficerach skończywszy, bo dowodów fotograficznych jest na to dowolnie wiele.

Odchodzimy teraz od celebrytów i po raz ostatni patrzymy na zjawisko szerzej. Poniżej jest fotografia z frontu włoskiego. Mam ją w dużej rozdzielczości, więc dość dobrze widzę, co tam jest uwidocznione. Na fotografii jest między innymi 11 oficerów US Army w furażerkach. Sześciu z nich ma lamówki w swoich furażerkach, natomiast pięciu nie ma żadnych lamówek, mimo że w większości są to kapitanowie, którzy teoretycznie „muszą” mieć w tego typu służbowym nakryciu głowy lamówki złoto-czarne. Nie mają, bo nie mają żadnych lamówek – noszą najprostsze, najuboższe furażerki nieprawidłowe nawet dla szeregowców, których też w końcu jakieś lamówki obowiązywały. I to jest cały komentarz do tego, co chcę powiedzieć na temat niedobrych zjawisk w rekonstrukcji US Army czasu II wojny światowej.

W ogólnym wojennym chaosie było także jeszcze jedno zjawisko, tym razem z zakresu organizacji, zarządzania i marketingu. Była to nieumiejętność dogadania się pomiędzy producentami furażerek i lamówek, gdyż galanterię krawiecką zazwyczaj robią inne firmy, a szyciem różnych rzeczy zajmują się jeszcze inne. W atmosferze utyskiwań, że brakuje lamówek do prawidłowej produkcji furażerek wiele bel lamówek zmarnowało się, ponieważ z jakichś przyczyn nie trafiły one do producentów furażerek. Internetu wtedy nie było, aby szybko i sprawnie w portalach B2B ogłaszać takie rzeczy jak „Produkujemy lamówki takie i owakie – producenci furażerek zgłaszajcie się do nas po prawidłowe lamówki do waszych furażerek”. Tak by to działało dziś, ale nie wtedy.

Pokaźny odsetek żołnierzy i oficerów chodził w furażerkach bez żadnej lamówki, a tymczasem oryginalną drugowojenną lamówkę różnych rodzajów wojsk i służb można kupić do dziś, bo nie trafiła tam, gdzie powinna. W roku największego poboru do wojska (ponad 3 mln powołań), czyli w roku 1942, amerykańskie siły zbrojne potrzebowały najwięcej furażerek i lamówek. W tym okresie powstawało chyba najwięcej furażerek bezlamówkowych. Gdy wreszcie ruszyła produkcja lamówek w ilościach wystarczających to wojna się skończyła. Poniżej taka właśnie ciekawostka z zakresu niełatwego zarządzania produkcją furażerek. Duży odsetek oficerów chodził w furażerkach bez lamówek na skutek ich braku w szwalniach i w mniejszych zakładach krawieckich, a tymczasem do dziś fabrycznie nowe lamówki oficerskie z II wojny lądują na różnych aukcjach i w sklepach z militariami – patrz poniżej (zdjęcia współczesne).

Czas zmierzać do końca. Siedzę w sprawach reenactingu US Army wiele lat, a na poważnie od roku 1998, gdy zacząłem robić wywiady z rekonstruktorami, pisać o reenactingu, obserwować reportaże z imprez rekonstrukcyjnych, obserwować imprezy, dostawać niepublikowane zdjęcia z różnych imprez, śledzić regulaminy poszczególnych grup rekonstrukcyjnych itd. Wiele w tym czasie wydarzyło się w tym sensie, że sprawy poprawności historycznej w rekonstrukcjach zaczęto wznosić na coraz wyższe poziomy. Ale nie w kwestii furażerek. Tutaj panuje kompletna abstrakcja. Jeszcze mi się nie zdarzyło zobaczyć w jakiejkolwiek grupie rekonstrukcyjnej US Army z II wojny, np. w przepisach ubiorczych danej grupy, aby były tam zapisane rzeczy prawidłowe z historycznego punktu widzenia. A przecież (podobno) historię te grupy chcą odtwarzać.

Wszędzie w regulaminach dla rekrutów grup rekonstrukcyjnych jest zapisane, albo zapisane i jednocześnie pokazane, jaką rekrut ma sobie sprawić furażerkę, aby wstąpić do grupy, czyli jakie furażerki obowiązują w całej grupie. I oczywiście widzimy tam abstrakcyjną teorię przepisów ubiorczych US Army, która do stanu faktycznego, do realnej historii, ma się nijak. Jeszcze mi się nie zdarzyło gdziekolwiek ujrzeć zapisu, że każdemu członkowi danej grupy furażerkę dobiera dowódca grupy zgodnie ze stanem faktycznym, czyli historycznym. I dobiera to tak, aby nie przesadzić z proporcjami furażerek regulaminowych do nieregulaminowych.

Kolekcjonerzy amerykańskich militariów z II wojny, a zarazem publicyści historyczni, jeśli już publikują różne rzeczy, to chyba jednak po to, aby z tego korzystać. Jeśli na przykład Guy F. Rousseau w jednej ze swoich publikacji pokazuje furażerki wojsk „airborne” i świadomie pokazuje najbardziej nieprawidłowe (z punktu widzenia przepisów), ale w stu procentach prawidłowe historycznie furażerki żołnierskie i oficerskie bez jakichkolwiek lamówek to należałoby z tego korzystać przy powoływaniu do życia grup rekonstrukcyjnych. W jakiejkolwiek publikacji jeśli popatrzymy na większe grupy żołnierzy wojsk powietrznodesantowych, gdzie ktoś nosi furażerki, to nigdy sto procent z nich nie ma przepisowych błękitnych lamówek w tych furażerkach, bo wojska „airborne” od reszty US Army nie różniły się pod względem wymknięcia się furażerek spod kontroli jakichkolwiek przepisów.

Co odtwarza na przykład grupa rekonstrukcyjna piechoty US Army z II wojny, gdy grupa taka stoi sobie gdzieś i sto procent grupy ma na głowach furażerki z błękitną lamówką, bo taki jest wymóg wobec członków grupy? Otóż – z całym szacunkiem dla rekonstruktorskiego wysiłku i wiedzy – grupa taka niczego nie odtwarza. Deklaruje wprawdzie, że rekonstruuje różne kampanie ETO i wiarusów po tych kampaniach, ale jak się spojrzy na ich idealne furażerki z przepisowymi lamówkami to niestety nie jest to prawdą. Może odtwarza jakąś wyidealizowaną malowaną wojnę z malowanym wojskiem, jaka nigdy i nigdzie nie miała miejsca, ale na pewno nie II wojnę w realiach amerykańskich. Jedyne, co taka grupa może rekonstruować to rok 1942, Stany Zjednoczone, pierwszą minutę po wyjściu danej drużyny z magazynu sortów mundurowych i zbieg okoliczności jeden na milion, że wszyscy dostali regulaminowe furażerki, ale i to jest wysoce wątpliwe, aby w takim magazynie znajdowało się sto procent idealnych regulaminowych furażerek z błękitną lamówką w każdym rozmiarze. Nie było takich cudów.

Wśród niezliczonych anomalii amerykańskiej „furażerkologii” czasu II wojny była jeszcze i taka, którą można by nazwać „masło maślane”. Nie znam tego z innych rodzajów wojsk i służb, ale znam z lotnictwa i na tym przykładzie zjawisko to zilustruję. Jeśli ktoś zna podobne przykłady właśnie z innych wojsk i służb to będę wdzięczny za ukazanie podobnych rzeczy.

Chodzi o to, że system różnobarwnych lamówek miał w założeniach zlikwidować potrzebę manifestowania różnymi odznakami na furażerce tego, skąd się pochodzi w sensie wojsk i służb. Tymczasem nieoficjalnie, ale realnie, funkcjonował podwójny system informacyjny „skąd ja jestem”. Tak oto w USAAF zdarzało się, że nawet żołnierze, którym udało się dostać regulaminową furażerkę z niebiesko-pomarańczową lamówką sił powietrznych dokładali do takiej furażerki „drugi manifest” swojego pochodzenia, czyli którąś z korpusówek wspólnych dla Army Air Corps i Army Air Forces.

Można zrozumieć chorążych i oficerów-pilotów szybowcowych oraz pilotów „L-Birdów” łącznikowych i medyczno-ewakuacyjnych, czyli pilotów lądujących w warunkach bojowych przy jednostkach wojsk lądowych, że dokładali korpusówki sił powietrznych do swoich furażerek w sytuacji, gdy były one regulaminowe, a więc miały lamówki srebrno-czarne (chorążowie) albo złoto-czarne (oficerowie). Ponieważ ówczesne USAAF były częścią US Army więc nic nie wskazywało na to, że dany pilot to faktycznie członek sił powietrznych, bo wspomniane lamówki tego nie sygnalizowały – były uniwersalne dla wszystkich chorążych i oficerów bez względu na rodzaj wojsk i służb. Pilot chorąży lub oficer jeśli chciał mieć „święty spokój” po wylądowaniu na froncie i żeby zgodnie z prawem nikt z wojsk lądowych nie zaczął mu wydawać rozkazów (bo pilot zawsze podlegał tylko pod rozkazy dowódcy USAAF i nikt z wojsk lądowych niczego mu nie mógł rozkazać) to w ramach dobrej wizualizacji „ja jestem z USAAF – proszę mną nie rządzić” dokładał sobie do chorążackiej lub oficerskiej furażerki którąś z korpusówek USAAF.

Ale zjawisko miało szerszy charakter. Korpusówki USAAF były dokładane nawet do furażerek z lamówką USAAF. „Moc informacji” rosła – żołnierz taki manifestował już na wszystkie dwa sposoby, że jest z sił powietrznych. Poniżej regulaminowa furażerka USAAF z prawidłową lamówką sił powietrznych oraz dołożona do tego korpusówka USAAF, w tym przypadku „collar device” ze skrzydełkami o rozpiętości 1 2/16 cala.

Warto wspomnieć o jeszcze jednej rzeczy związanej z furażerkami US Army, jaka kompletnie nie mieściła się w przepisach ubiorczych. Jest to używanie furażerek jako czapek roboczych, ot, po prostu czapek do żmudnej roboty i czapek bez absolutnie żadnych lamówek, oznak stopnia, wojsk lub służb. Po prostu jako topornej czapki chroniącej przed czymś, coś jak nasz kultowy cieciowski berecik z antenką. :D Zjawisko takie widać np. wśród personelu latającego USAAF, którego statki powietrzne miały takie systemy łączności, które wymagały nie hełmofonów, lecz słuchawek HS-23 lub HS-33. Czyli chodzi o szybowce, samoloty transportowe, bombowe i łącznikowe. Przy takim sprzęcie lotniczym widać nieraz pilotów dowolnie wysokiej rangi noszących furażerki właśnie jak wspomniałem – w czystej postaci, bez oznak stopnia i jako czapkę roboczą. Powodem tego mógł być dyskomfort związany ze słuchawkami. Oba ich typy wspomniane powyżej to nie szczyt ergonomii i gniotą one niemiłosiernie z wszystkich stron. Gdy pod słuchawki założy się furażerkę to wówczas przynajmniej dwa stalowe płaskowniki w skórze okalające głowę gniotą trochę mniej. Trudno wytrzymać w tych słuchawkach dłużej niż 15-20 minut, więc nic dziwnego, że noszono je w pewien osobliwy sposób (kiedyś pokażę to w odrębnym wątku) albo też stosowano najprostsze furażerki jak robotnicze czapki do ulżenia choć trochę niewygodom związanym ze słuchawkami.

Jak się okazuje 9. Dywizja Piechoty US Army w czasie II wojny światowej tolerowała to, co powyżej pokazane jest na przykładzie USAAF. Chodzi o system „masło maślane”, czyli podwójne informowanie „jestem z piechoty”. Nawet jeśli żołnierz był szczęśliwcem, który dostał w magazynie prawidłową furażerkę z błękitną lamówką piechoty, to jeszcze mógł sobie do tego dołożyć korpusówkę piechoty, mimo że nie takie było założenie dla furażerek począwszy od połowy 1942 roku. Jak jednak widać nikt tego nie zwalczał – być może generał Manton S. Eddy nie był „zupakiem” i spokojnie patrzył na takie zjawiska.

Poniżej jest Pvt David Bertram Hill z 9. DP. Żołnierz ten zginął 9 lutego 1945 r. Widać go na fotografii z wcześniejszego okresu wojny (w wojsku był od 26 stycznia 1944 r.). Żołnierz ma furażerkę dokładnie wg systemu podwójnego oznaczania rodzaju wojsk. Jego furażerka ma lamówkę, ale ma też korpusówkę piechoty.

Żołnierz ma furażerkę z rynku cywilnego. Nic w niej nie trzyma standardu furażerki szytej według specyfikacji wojskowej.

Poniżej: SSgt Raymond Blanton z 60. Pułku Piechoty, 9. DP (zaginął w Hürtgenwald). W przeciwieństwie do żołnierza 9. DP z powyższego postu Blanton ma furażerkę tylko z lamówką, bez żadnych korpusówek itp. Należy także zwrócić uwagę, że Blanton nie ma furażerki szytej przez szwalnię wojskową i według specyfikacji US Army. Ten temat będzie omówiony później. Jest to wprawdzie furażerka dla wojska, ale z rynku cywilnego i nie trzymająca żadnych wymiarów ani stylu furażerek specyfikacji wojskowej.

Poniżej: TSgt Peter J. Dalessondro z 39. Pułku Piechoty, 9. DP. Jeśli mnie oczy nie mylą jego furażerka ma lamówkę, ale jak widzimy na tym koniec. Także w tym przypadku furażerka na pewno nie pochodzi ze szwalni wojskowej, a już na pewno nie z największej szwalni furażerek Philadelphia Quartermaster Depot.

 

Gdzie i kiedy wolno nosić furażerkę, a w jakich okolicznościach nie wolno? Samo w związku z tym nasuwa się pytanie, czy nosimy furażerki zarówno na otwartym powietrzu, jak i w przestrzeniach zamkniętych?

Sprawa nie jest prosta. Droga dochodzenia do jakiejkolwiek wiedzy na ten temat jest mozolna i poskładana z maleńkich informacji rozrzuconych po „The Officer’s Guide”. Amerykanie traktowali to najwyraźniej jako pewne oczywistości, których nie trzeba dokładnie opisywać. Jak w niezliczonych innych przypadkach przepisów ubiorczych i regulaminowych US Army czasu II wojny mamy tu do czynienia z różnymi niedomówieniami. Jest to jednocześnie pytanie o to, czy wolno, i kiedy wolno, salutować do głowy nie okrytej żadnym wzorem wojskowego nakrycia głowy?

Czytając „The Officer’s Guide” odnosi się wrażenie, że furażerkę nosimy zarówno na powietrzu, jak i w przestrzeniach zamkniętych, ale oczywiście z wyjątkami.

Kiedy musimy zdjąć furażerkę w pomieszczeniu zamkniętym? Wtedy, gdy żołnierz niższy stopniem, ale nie pod bronią (bardzo ważne zastrzeżenie!) jest wezwany do biura żołnierza wyższego stopniem. Wtedy wezwany idzie wewnątrz budynku w furażerce, ale gdy staje przed drzwiami wzywającego musi furażerkę zdjąć i dopiero tak wejść do biura wzywającego. Wzywany salutuje wówczas do nieokrytej głowy. Ale uwaga! Reguła ta nie dotyczy sytuacji, gdy wezwany jest pod bronią. Wówczas furażerki nie ściąga z głowy, a salut odbywa się właśnie z głową zakrytą.

Co to znaczy „być pod bronią”? Znaczy to być uzbrojonym w broń długą lub boczną wraz ze stosownym do niej pasem z amunicją. Wyjątkiem jest oficer w pasie M1921, jeśli nie jest do niego doczepiona żadna broń. Wtedy takiego oficera nie uznaje się za żołnierza pod bronią.

Kiedy jeszcze nie wolno zdjąć furażerki będąc pod bronią?
● w sądach wojskowych
● w dowództwach
● w wojskowych instytucjach wyznaniowych
● w pomieszczeniach zamkniętych w sytuacjach wymagających formalnego zachowania
● podczas oficjalnych uroczystości

Autor: Grzegorz Czwartosz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s