Prywatna wojna porucznika Erica F. Wooda

1st Lt. Eric F. Wood

1st Lt. Eric F. Wood

Dżentelmen na zdjęciu to 1st Lieutenant Eric Fisher Wood Junior, zastępca dowódcy baterii ”A” 589. Batalionu Artylerii Polowej ze 106. Dywizji Piechoty ”Golden Lions” i jedyny amerykański partyzant II Wojny Światowej.

Wood urodził się 25 stycznia 1919 roku, jako jedyny syn generała Erica F. Wooda Seniora, byłego szefa sztabu 88. Dywizji Piechoty podczas I WŚ i holenderskiej arystokratki Very de Ropp. Najpierw ukończył szkołę kadetów, potem uniwersytet w Princeton, a następnie szkołę artylerii. Trafił na front wraz ze 106. Dywizją Piechoty ”Golden Lions” 5 grudnia 1944 roku. Niemiecka ofensywa 16 grudnia zaskoczyła zarówno jego, jak i całą dywizję. W zamieszaniu i chaosie zniknął gdzieś dowódca baterii, co automatycznie powodowało, że jej dowódcą został Wood, którą dowodził podczas natarcia Niemców pod Schnee Eifel. Niemiecki napór był jednak zbyt silny i w nocy z 16 na 17 grudnia batalion otrzymał rozkaz wycofania się. Podczas odwrotu wszystkie działa zostały zniszczone, a żołnierzom ledwo udało się wyrwać z matni. Rankiem 17 grudnia Niemcy przypuścili zmasowany kontratak, co zmusiło Amerykanów do wycofania się. Wood jechał w ostatniej ciężarówce, która wpadła w niemiecką zasadzkę i cofnęła się do St. Vith, gdzie natknęła się na niemiecki czołg. Wood zdążył wydać rozkaz, by wszyscy opuścili pojazd, zanim pocisk rozniósł ciężarówkę. Przyduszeni ogniem Amerykanie zaczęli się poddawać… ale nie Wood. Porucznik wstał i zaczął biec przed siebie, opuszczając miasteczko, mimo ścigających go niemieckich kul. To, co się wydarzyło później, jest wręcz legendą.

Padał bardzo gęsty śnieg, gdy Peter Maraite wybrał się do lasu w pobliżu Meyerode, by ściąć trzy choinki na zbliżające się Święta Bożego Narodzenia. Przemaszerował milę, by wybrać odpowiednie drzewka – ”wojna, czy nie, Święta bez choinki to nie Święta”, myślał. Kiedy wreszcie znalazł odpowiednie, jego uwagę przykuły dwa cienie, ukryte przy drzewach. Peter podszedł bliżej i zauważył dwóch przemarzniętych żołnierzy, jednak ich mundury nie były niemieckie. Miał jednak jeden problem – nie potrafił się z nimi porozumieć, bo mówił tylko po niemiecku, jak większość mieszkańców tej części Belgii. Pokazał jednak na migi żołnierzom, by udali się wraz z nim do jego domu, by się ogrzać i zjeść coś ciepłego. Kiedy wreszcie doszli, Peter sprowadził sąsiada, by tłumaczył słowa Amerykanów. Jednym z nich był porucznik Wood. Opowiedział swoją historię i poprosił Belgów o informacje na temat Niemców – chciał rozpocząć swoją prywatną wojnę partyzancką. Potem wszyscy zjedli, Wood – całkiem wesoły – opowiadał dowcipy i anegdotki, bawił się też z dziećmi Petera, wśród których była jego mała córka Eve, wspominająca ten wieczór ze łzami w oczach lata później. Nazajutrz, kiedy było jeszcze ciemno, Maraite obudził Amerykanów, którzy zniknęli wśród drzew – i to był ostatni raz, kiedy ich widział.

Kilka dni później w Meyerode usłyszano strzały i eksplozje, dochodzące z lasu. Mieszkańcy byli zdziwieni – w końcu linia frontu była wiele kilometrów dalej. Powtarzano plotki o amerykańskim żołnierzu, który samotnie walczył z Niemcami. Strzelanina w lesie wybuchała tylko wówczas, gdy wchodziły do niego kilkuosobowe patrole, nigdy, kiedy Niemców było wielu w pobliżu. Żołnierze niemieccy wynosili kolejnych rannych z lasu, złorzecząc na przeklętych bandytów i partyzantów, pojawiających się jak duchy wieczorem. W miasteczku rozlokował się sztab słynnego generała SS, Seppa Dietricha, który ponoć czerwieniał ze wściekłości na kolejne raporty o atakach partyzantów. Mówił, że trzeba rozprawić się z tymi bandytami i szujami, wobec czego do przeczesywania lasu kierowano kolejne grupy SS. Tylko jedna osoba w miasteczku wiedziała, co naprawdę dzieje się w lesie. Był nią Peter Maraite, który wiedział, że Wood dotrzymał obietnicy.

23 stycznia 1945 roku Meyerode zostało wyzwolone przez Amerykanów. Wszyscy chcieli wiedzieć, kim był tajemniczy bojownik z lasu. Burmistrz wysłał dwóch ludzi do przeszukania lasu – Augusta Pauelsa i Servatiusa Maraite’a (niespokrewniony z Peterem). Ten drugi znalazł zamarznięte ciało amerykańskiego żołnierza. Wokół poległego leżało siedem trupów Niemców. Następnego dnia ciało zostało przekazane Amerykanom z Rejestracji Grobów. Sekcja wykazała, że żołnierz poległ dzień przed wyzwoleniem – 22 stycznia, a był nim 1st Lieutenant Eric Fisher Wood Junior, zaginiony 17 grudnia 1944 roku. Pochowano go na cmentarzu w Henri-Chapelle.

Miejsce, w którym znaleziono ciało Wooda.


Co naprawdę stało się w lesie, pozostanie tajemnicą na zawsze… Plotki mówiły, że Amerykanie z lasu wynieśli 200 ciał niemieckich żołnierzy. Wspominano również, że Wood zmarł dopiero po zabiciu wszystkich Niemców, przy ciele znaleziono bowiem zegarek, obrączkę i portfel z 4 tysiącami franków. Było raczej niemożliwe, by ewentualny pogromca Wooda pozostawił taki łup.

W maju 1945 roku, kiedy wojna się skończyła, w domu państwa Maraite pojawił się specjalny gość. Pokazał on fotografię Erica i zapytał się, czy go znają. Gdy potwierdzili, gość przedstawił się jako generał Eric F. Wood Senior, ojciec porucznika Wooda. Peter i jego córka Eve opowiedzieli o spotkaniu, pokazali mu też miejsce śmierci syna. Wood miał również żonę Margareth, z którą miał dwójkę dzieci – Pamelę i Erica Fishera Wooda III, który urodził się 8 grudnia 1944 roku i nigdy nie poznał swojego dzielnego ojca…

Zarówno dla Amerykanów, jak i Belgów, nazwisko Wooda stało się synonimem bohatera, który podjął walkę samotną walkę na dalekich tyłach wroga, trwającą długie trzy tygodnie, przypłaconą życiem tuż przed jej końcem. W zamian za jego bohaterstwo został uhonorowany szeregiem odznaczeń: Krzyżem Leopolda, Croix de Guerre, Distinguished Service Cross, Silver Star, Purple Heart oraz wieloma innymi amerykańskimi, francuskimi i czechosłowackimi odznaczeniami. Belgowie nie zapomnieli o swoim bohaterze i w miejscu, gdzie znaleziono jego ciało wybudowali mały pomnik, gdzie zawsze leżą kwiaty i palą się znicze.

Nie wiadomo, kim był drugi z amerykańskich żołnierzy, ani co się z nim stało, kiedy opuścił dom państwa Maraite.

Autor: Andrzej Matowski

 

Krótki film o losach porucznika:

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Historia i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s