Moto Weteran Bazar

W najbliższą sobotę 16 stycznia 2016r. będzie nas można spotkać na Moto Weteran Bazar w Łodzi. Nasza diorama przedstawiać będzie biuro rekrutacyjne w USA. Wszystkich chętnych chcących wstąpić w nasze szeregi, i nie tylko, zapraszamy od godziny 08:00 do:

HALE EXPO-ŁÓDŹ
AL. POLITECHNIKI 4
UL. STEFANOWSKIEGO 30

 

Reklamy
Opublikowano Wydarzenia | Otagowano , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Prywatna wojna porucznika Erica F. Wooda

1st Lt. Eric F. Wood

1st Lt. Eric F. Wood

Dżentelmen na zdjęciu to 1st Lieutenant Eric Fisher Wood Junior, zastępca dowódcy baterii ”A” 589. Batalionu Artylerii Polowej ze 106. Dywizji Piechoty ”Golden Lions” i jedyny amerykański partyzant II Wojny Światowej.

Wood urodził się 25 stycznia 1919 roku, jako jedyny syn generała Erica F. Wooda Seniora, byłego szefa sztabu 88. Dywizji Piechoty podczas I WŚ i holenderskiej arystokratki Very de Ropp. Najpierw ukończył szkołę kadetów, potem uniwersytet w Princeton, a następnie szkołę artylerii. Trafił na front wraz ze 106. Dywizją Piechoty ”Golden Lions” 5 grudnia 1944 roku. Niemiecka ofensywa 16 grudnia zaskoczyła zarówno jego, jak i całą dywizję. W zamieszaniu i chaosie zniknął gdzieś dowódca baterii, co automatycznie powodowało, że jej dowódcą został Wood, którą dowodził podczas natarcia Niemców pod Schnee Eifel. Niemiecki napór był jednak zbyt silny i w nocy z 16 na 17 grudnia batalion otrzymał rozkaz wycofania się. Podczas odwrotu wszystkie działa zostały zniszczone, a żołnierzom ledwo udało się wyrwać z matni. Rankiem 17 grudnia Niemcy przypuścili zmasowany kontratak, co zmusiło Amerykanów do wycofania się. Wood jechał w ostatniej ciężarówce, która wpadła w niemiecką zasadzkę i cofnęła się do St. Vith, gdzie natknęła się na niemiecki czołg. Wood zdążył wydać rozkaz, by wszyscy opuścili pojazd, zanim pocisk rozniósł ciężarówkę. Przyduszeni ogniem Amerykanie zaczęli się poddawać… ale nie Wood. Porucznik wstał i zaczął biec przed siebie, opuszczając miasteczko, mimo ścigających go niemieckich kul. To, co się wydarzyło później, jest wręcz legendą.

Padał bardzo gęsty śnieg, gdy Peter Maraite wybrał się do lasu w pobliżu Meyerode, by ściąć trzy choinki na zbliżające się Święta Bożego Narodzenia. Przemaszerował milę, by wybrać odpowiednie drzewka – ”wojna, czy nie, Święta bez choinki to nie Święta”, myślał. Kiedy wreszcie znalazł odpowiednie, jego uwagę przykuły dwa cienie, ukryte przy drzewach. Peter podszedł bliżej i zauważył dwóch przemarzniętych żołnierzy, jednak ich mundury nie były niemieckie. Miał jednak jeden problem – nie potrafił się z nimi porozumieć, bo mówił tylko po niemiecku, jak większość mieszkańców tej części Belgii. Pokazał jednak na migi żołnierzom, by udali się wraz z nim do jego domu, by się ogrzać i zjeść coś ciepłego. Kiedy wreszcie doszli, Peter sprowadził sąsiada, by tłumaczył słowa Amerykanów. Jednym z nich był porucznik Wood. Opowiedział swoją historię i poprosił Belgów o informacje na temat Niemców – chciał rozpocząć swoją prywatną wojnę partyzancką. Potem wszyscy zjedli, Wood – całkiem wesoły – opowiadał dowcipy i anegdotki, bawił się też z dziećmi Petera, wśród których była jego mała córka Eve, wspominająca ten wieczór ze łzami w oczach lata później. Nazajutrz, kiedy było jeszcze ciemno, Maraite obudził Amerykanów, którzy zniknęli wśród drzew – i to był ostatni raz, kiedy ich widział.

Kilka dni później w Meyerode usłyszano strzały i eksplozje, dochodzące z lasu. Mieszkańcy byli zdziwieni – w końcu linia frontu była wiele kilometrów dalej. Powtarzano plotki o amerykańskim żołnierzu, który samotnie walczył z Niemcami. Strzelanina w lesie wybuchała tylko wówczas, gdy wchodziły do niego kilkuosobowe patrole, nigdy, kiedy Niemców było wielu w pobliżu. Żołnierze niemieccy wynosili kolejnych rannych z lasu, złorzecząc na przeklętych bandytów i partyzantów, pojawiających się jak duchy wieczorem. W miasteczku rozlokował się sztab słynnego generała SS, Seppa Dietricha, który ponoć czerwieniał ze wściekłości na kolejne raporty o atakach partyzantów. Mówił, że trzeba rozprawić się z tymi bandytami i szujami, wobec czego do przeczesywania lasu kierowano kolejne grupy SS. Tylko jedna osoba w miasteczku wiedziała, co naprawdę dzieje się w lesie. Był nią Peter Maraite, który wiedział, że Wood dotrzymał obietnicy.

23 stycznia 1945 roku Meyerode zostało wyzwolone przez Amerykanów. Wszyscy chcieli wiedzieć, kim był tajemniczy bojownik z lasu. Burmistrz wysłał dwóch ludzi do przeszukania lasu – Augusta Pauelsa i Servatiusa Maraite’a (niespokrewniony z Peterem). Ten drugi znalazł zamarznięte ciało amerykańskiego żołnierza. Wokół poległego leżało siedem trupów Niemców. Następnego dnia ciało zostało przekazane Amerykanom z Rejestracji Grobów. Sekcja wykazała, że żołnierz poległ dzień przed wyzwoleniem – 22 stycznia, a był nim 1st Lieutenant Eric Fisher Wood Junior, zaginiony 17 grudnia 1944 roku. Pochowano go na cmentarzu w Henri-Chapelle.

Miejsce, w którym znaleziono ciało Wooda.


Co naprawdę stało się w lesie, pozostanie tajemnicą na zawsze… Plotki mówiły, że Amerykanie z lasu wynieśli 200 ciał niemieckich żołnierzy. Wspominano również, że Wood zmarł dopiero po zabiciu wszystkich Niemców, przy ciele znaleziono bowiem zegarek, obrączkę i portfel z 4 tysiącami franków. Było raczej niemożliwe, by ewentualny pogromca Wooda pozostawił taki łup.

W maju 1945 roku, kiedy wojna się skończyła, w domu państwa Maraite pojawił się specjalny gość. Pokazał on fotografię Erica i zapytał się, czy go znają. Gdy potwierdzili, gość przedstawił się jako generał Eric F. Wood Senior, ojciec porucznika Wooda. Peter i jego córka Eve opowiedzieli o spotkaniu, pokazali mu też miejsce śmierci syna. Wood miał również żonę Margareth, z którą miał dwójkę dzieci – Pamelę i Erica Fishera Wooda III, który urodził się 8 grudnia 1944 roku i nigdy nie poznał swojego dzielnego ojca…

Zarówno dla Amerykanów, jak i Belgów, nazwisko Wooda stało się synonimem bohatera, który podjął walkę samotną walkę na dalekich tyłach wroga, trwającą długie trzy tygodnie, przypłaconą życiem tuż przed jej końcem. W zamian za jego bohaterstwo został uhonorowany szeregiem odznaczeń: Krzyżem Leopolda, Croix de Guerre, Distinguished Service Cross, Silver Star, Purple Heart oraz wieloma innymi amerykańskimi, francuskimi i czechosłowackimi odznaczeniami. Belgowie nie zapomnieli o swoim bohaterze i w miejscu, gdzie znaleziono jego ciało wybudowali mały pomnik, gdzie zawsze leżą kwiaty i palą się znicze.

Nie wiadomo, kim był drugi z amerykańskich żołnierzy, ani co się z nim stało, kiedy opuścił dom państwa Maraite.

Autor: Andrzej Matowski

 

Krótki film o losach porucznika:

Opublikowano Historia | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

„Pola Chwały”

26 i 27 września 2015 roku wzięliśmy udział w kolejnej edycji „Pól Chwały” organizowanych w Niepołomicach.

W sobotę na dziedzińcu zamkowym przygotowaliśmy pokaz sylwetek amerykańskich żołnierzy i pielęgniarek z różnych okresów II wojny światowej.

Pokaz sylwetek – fot. Jakub Wróbel

Opublikowano Relacje | Otagowano , , , , , | Dodaj komentarz

Śląski Air Show, Lotnisko Katowice – Muchowiec

29-30 sierpnia będzie można nas spotkać na lotnisku Katowice – Muchowiec. Na terenie Aeroklubu Śląskiego odbędzie się wówczas Śląski Air Show. Dodatkowo na płycie lotniska swoje dioramy prezentować będą grupy rekonstrukcji historycznej.

Sobota: 14:00 – 20:00

Niedziela: 11:00 – 15:00

Zapraszamy!

Opublikowano Aktualności | Otagowano , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Strefa Militarna 2015

W dniach 10-12 lipca 2015r. odbyła się 8. Strefa Militarna w Podrzeczu k. Gostynia. Nasze stowarzyszenie po raz trzeci wzięło udział w tym wydarzeniu i przygotowało dioramę poświęconą walkom na Filipinach w 1942r.

Do Podrzecza udaliśmy się już we wtorek poprzedzający zlot ze względu na ogrom prac budowlanych jakie musieliśmy wykonać wokół naszej dioramy. Zbudowanie fragmentu filipińskiej wioski, Szpitala Ogólnego Nr 1 oraz schronu przeciwlotniczego zajęło nam dwa i pół dnia. W piątek o godzinie 16:00 odbył się apel oficjalnie rozpoczynający Strefę i wszystko było już gotowe.

Diorama „Bataan 1942”.

W trakcie trwania zlotu na dioramie prezentowaliśmy sylwetki żołnierzy z 31. pułku piechoty, który był jedną z amerykańskich jednostek stacjonujących na Filipinach w momencie japońskiego ataku. Dziewczyny z kolei wcieliły się w role pielęgniarek z Army Nurse Corps służących w Szpitalu Ogólnym Nr 1.

Sekcja Army Nurse Corps.

W sobotę o godzinie 19:00 odbył się II Pokaz Mundurów Kobiecych zorganizowany przez nasze stowarzyszenie oraz GRH Die Blitze. W pokazie wzięło udział 15 rekonstruktorek z 8 grup rekonstrukcji historycznej, które zaprezentowały sylwetki m.in. Lufschutzu, Nachrichtenhelferinnen des Heeres, DRK, RADwJ, Lotty Svard, Frontsøstrene, Przysposobienia Wojskowego Kobiet, PCK oraz Army Nurse Corps. Wszystkie uczestniczki opowiedziały o odtwarzanych przez siebie formacjach i  mundurach, które miały na sobie, udowadniając tym samym, że kobiety również pasjonują się historią i potrafią być dobrymi rekonstruktorkami.

II Pokaz Mundurów Kobiecych

W niedzielę o godzinie 15:00 odbył się apel kończący Strefę, podczas którego wręczono nagrody w kategoriach: ortodoks zlotu, najciekawsza ekspozycja, motocykle i pojazdy lekkie, pojazdy ciężkie oraz moda kobieca. Mamy ogromną przyjemność oznajmić, że nasze stowarzyszenie zostało nagrodzone za najlepszą ekspozycję. Bardzo dziękujemy organizatorom SM za docenienie naszej pracy nad dioramą i sylwetkami – motywuje nas to tylko do dalszego rozwijania się. I tak z figurką w rękach i ogromną satysfakcją ruszyliśmy w drogę powrotną.

Nagroda za najciekawszą ekspozycję SM2015.

A pomysł na przyszłoroczną dioramę już mamy 🙂

Za miłe chwile na Strefie dziękujemy organizatorom, kolegom i koleżankom z grup rekonstrukcji historycznej, a fotografom – Bartoszowi Klimasińskiemu oraz Sławkowi Skalskiemu należy się duże thanks! za zdjęcia.

Zobacz galerię zdjęć

Opublikowano Relacje | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Pielęgniarki z Army Nurse Corps w bitwie o Bataan (1942)

W skład Sił Wojsk Lądowych Stanów Zjednoczonych na Dalekim Wschodzie wchodziły również kobiety – pielęgniarki służące w Army Nurse Corps.

Dla przeciętnej pielęgniarki, która rozpoczynała służbę w armii lub w marynarce USA gdzieś na początku 1940 lub 1941 roku, Manila mogła wydawać się rajem na ziemi. I początkowo rzeczywiście tak było – pielęgniarki zgłaszały się do służby poza granicami kraju zachęcone myślą o tropikach, plaży i oczywiście dużą liczbą żołnierzy tam stacjonujących… 🙂

Sternberg General Hospital w Manili, 1940r.

Po przybyciu na Filipiny pielęgniarki rozpoczynały pracę w jednym ze szpitali na wyspie – większość z nich przydzielona była do placówek przy lotniskach i bazach wojskowych położonych w okolicach Manili – stolicy Filipin (Sternberg General Hospital, Fort McKinley, Fort Stotsenberg, Camp John Hay oraz na wyspie Corregidor).  Przed wybuchem wojny obowiązków było niewiele, a kobiety miały dość dużo wolnego czasu na zakupy, wycieczki, wypady na plaże oraz przyjęcia organizowane w bazach wojskowych. Sielanka na Filipinach nie trwała jednak długo i wkrótce ten raj na ziemi miał zmienić się w istne piekło. Również dla kobiet.

Japończycy zaatakowali Filipiny 8 grudnia 1941r. Lotnisko Clark Field przy szpitalu Fort Stotsenberg zostało zniszczone w trakcie trwającego trzy godziny nalotu. Na szczęście żadna bomba nie trafiła w szpital, jednak nieliczny personel medyczny nie mógł poradzić sobie z tak dużą liczbą rannych w wyniku ataku. Z pomocą przyjechało kilka pielęgniarek oddelegowanych z innych szpitali na wyspie. W tym czasie Japończycy wylądowali już na głównej wyspie Luzon i zbliżali się do stolicy od północy.

Generał Douglas MacArthur ogłosił Manilę wolnym miastem i rozkazał pielęgniarkom przenieść się na wyspę Corregidor. Wyjątkiem było czterdzieści pięć kobiet, które otrzymało zadanie przygotowania dwóch szpitali polowych na półwyspie Bataan, aby zapewnić opiekę rannym Amerykanom i Filipińczykom.

Juanita Redmond

Juanita Redmond

Na Bataanie znajdowały się dwa szpitale ogólne. Tuż po tym jak MacArthur wydał rozkaz wycofania się na półwysep, Szpital Ogólny Nr 1 został założony w rozpadających się drewnianych chatach w okolicy Limay. Pielęgniarka Juanita Redmond miała za zadanie przygotować prowizoryczną salę operacyjną w opuszczonym barze, gdzie podłoga usłana była starymi puszkami po piwie. Większość oddziałów znajdowała się na świeżym powietrzu pod osłoną wysokich drzew bambusowych. Pierwszymi pacjenci zostali przywiezieni z Manili, bazy marynarki w Cavite oraz z lotnisk Eba i Nichols.

Ze względu na lokalizację blisko linii frontu, Szpital Ogólny Nr 1 przyjmował wszystkich rannych wymagających operacji. W szpitalu znajdowało się osiem stołów operacyjnych, na których praktycznie cały czas przeprowadzano zabiegi. Reszta pacjentów czekająca na swoją kolej rozłożona była obok na noszach. Pielęgniarki asystujące przy operacjach często musiały krążyć pomiędzy leżącymi na ziemi rannymi. Personel medyczny pracował od godziny 7:00 rano do 22:00 po czym próbował złapać chociaż kilka godzin snu.

29 marca 1942r. Japończycy zbombardowali Szpital Nr 1, bezpośrednio trafiając w budynki i zabijając ponad setkę pacjentów. Jedna z pielęgniarek zapamiętała siłę, z jaką uderzyły bomby:

„Sierżant wepchnął mnie pod biurko, jednak to wystrzeliło w powietrze, a my razem z nim. Nie mogłam złapać oddechu. Miałam wrażenie, że oczy wypadną mi z oczodołów, a całe moje ciało zostało rozerwane na kawałki przez to ogromne ciśnienie. Później upadłam na ziemię, a biurko wylądowało prosto na mnie i roztrzaskało się. Sierżant zrzucił je ze mnie, a ja, cała posiniaczona i obolała, próbując złapać trochę powietrza, dźwignęłam się na nogi. Było mi niedobrze od wdychania dymu z eksplozji.”

Widok, który ujrzała pielęgniarka był przerażający. Pacjenci zostali dosłownie zdmuchnięci z łóżek. Ciała i ich części zwisały z gałęzi drzew. Chociaż kobiety wiedziały, że nie mogą zrobić nic, aby zapobiec przyszłym atakom, kontynuowały swoją pracę.


Po zbombardowaniu Szpitala Nr 1, cały personel i wszyscy pacjenci musieli zostać ewakuowani z Limay do Little Baguio na zboczach pasma Mariveles.

Szpital Ogólny Nr 2 zlokalizowany był w dżungli niecałe pięć kilometrów na południe od Cabcaben. Niedaleko płynęła rzeka Real, która zapewniała świeżą wodę. Szpital rozstawiono w korycie rzeki, a miejsce to znane było po prostu jako Kilometr 163.5. Nie było tu żadnych budynków, ani namiotów. Jedyne schronienie przed japońskim lotnictwem zapewniały korony drzew. Kwatery pielęgniarek znajdowały się po jednej stronie rzeki, a lekarzy po drugiej. Jedna z nich, Dorothea Daley Engel, wspomina:

„Bataan. To miejsce wówczas niewiele dla mnie znaczyło. Nie spodziewałam się, że niedługo będę próbować zapewnić opiekę pacjentom rozłożonym na łóżkach w piaszczystym korycie rzeki, że węże będą spełzać na nas z bambusów i drzew mango, które chroniły nas przed japońskimi nalotami, że małpy będą próbować kraść nam resztki jedzenia, że będę się kąpać w rzece. Nie wiedziałam, że zawsze będę głodna i przestraszona. Że będziemy musiały same chwycić za łopaty i kopać sobie schrony żeby mieć się gdzie schronić kiedy nadlecą bombowce nurkujące. Że wszystkie będziemy cierpieć na malarię, dyzenterię i biegunkę. Właściwie to dobrze, że nie wiedziałyśmy wtedy co nas czeka.”

Znak znajdujący się przed wejściem do kwater pielęgniarek w Szpitalu Ogólnym Nr 2.

Inna pielęgniarka, Eunice Hatchitt, pamięta, że żyła w ciągłym poczuciu niebezpieczeństwa. Jedzenie było niedobre i monotonne – suchy ryż, bawole mięso lub ryby z puszki i herbata. Brakowało masła, kawy, cukru. Na Bataanie pielęgniarki nigdy nie dostały więcej niż dwie porcje jedzenia na dzień. Jedna puszka łososia musiała starczyć na dziesięć osób. Do szpitala próbowano dostarczać świeże mięso jednak ze względu na panujące upały jedzenie bardzo szybko się psuło. Pożywienie przygotowywano w przeciętej na pół beczce po paliwie, którą umieszczano nad ogniem.
Pielęgniarki myły się w sięgającym kolan strumieniu. Ta sama woda służyła do picia, prania ubrań i gotowania, przez co choroby szerzyły się w bardzo szybkim tempie. Każdy miał „dżunglową dolegliwość” czyli biegunkę. W końcu udało się zdobyć chlorator, który posłużył do odkażania wody. Trzy lub cztery razy dziennie między strumieniem a kantyną, kwaterami i oddziałami szpitala kursowała ciężarówka, która przewoziła wodę w starych kankach na mleko. Następnie wodę przelewano do specjalnych płóciennych toreb z kranikami, które zwisały z gałęzi (tzw. lyster bag).

Pielęgniarki myją się w rzece Real niedaleko Szpitala Ogólnego Nr 2.

Mijały tygodnie, a szeregi amerykańsko-filipińskie co raz bardziej się przerzedzały. Wychudzeni żołnierze w obdartych mundurach byli dodatkowo wyjątkowo podatni na choroby. Większość z nich chorowała z niedożywienia i niedoboru witamin. Aktywny żołnierz potrzebował od 3,500 do 4,000 kalorii na dzień. W styczniu 1942r. obrońcy z Bataanu spożywali około 2,000 kalorii dziennie, trzy-czwarte tej porcji w lutym, a w marcu jedyne 1000 kalorii. Niedożywienie w połączeniu z brakiem witamin skutkowało biegunką, dyzenterią i pierwszymi objawami beri-beri. Nocna ślepota i opuchlizna również były częstymi dolegliwościami. Wśród pacjentów byli nie tylko ranni i wyczerpani żołnierze, ale również miejscowe kobiety i dzieci. Na każde łóżko przypadały dwie osoby. Pielęgniarki i lekarze pracowali bez przerwy w upale i pyle nie mogąc odgonić się od natrętnych much. Pod osłoną nocy grupki żołnierzy grzebały tych, których nie udało się uratować.

Szacuje się, że na początku kwietnia 1942r. w obu szpitalach przebywało 24,000 chorych i rannych.

Kiedy zapas sulfonamidów się wyczerpał zaczęto szukać nowych sposobów na odkażanie ran. Na przykład pułkownik Frank Adamo wpadł na pomysł jak radzić sobie z gangreną gazową. Okazało się, że zamiast zakładania opatrunku wystarczy wystawić zakażone miejsce na działanie świeżego powietrza i promieni słonecznych. Ranę otwierano i usuwano skażoną tkankę – czasem cała kończyna mogła leżeć rozcięta aż do kości jeśli zakażenie wdało się na tyle głęboko. Następnie po przetarciu chorego miejsca wodą utlenioną wystawiano je słońce, przykrywając jedynie siatką, która miała chronić przed owadami. Działanie promieni słonecznych i tlenu zabijało bakterie. Popularny magazyn LIFE ogłosił później Franka Adamo „Bataan’s medical hero„, czyli „medycznym bohaterem Bataanu”.
Oddział, na którym leczono pacjentów zakażonych gangreną znajdował się w pewnej odległości od szpitala i było to miejsce, które z pewnością nie należało do przyjemnych. Czuć było odór zgnilizny, pacjenci leżeli z odsłoniętymi ranami i błagali o pomoc. Każdy starał się unikać tego miejsca, jeśli tylko mógł.

Kapitan Wilson w trakcie dyżuru na oddziale gangreny gazowej w Szpitalu Ogólnym Nr 2.

W marcu 1942r. walki na Bataanie chwilowo zelżały. Uwięzieni na półwyspie żołnierze i pielęgniarki znaleźli czas na chwilę zapomnienia – romans kwitł nawet w filipińskiej dżungli. Można sobie wyobrazić, że pięćdziesiąt pielęgniarek, które znajdowały się na Bataanie, cieszyło się dość dużym zainteresowaniem wśród żołnierzy. Znajdujący się w beznadziejnej sytuacji młodzi amerykańscy chłopcy byli świadomi tego, że mogą niedługo zginąć lub trafić do niewoli. Desperacko pragnęli miłości i posiadania kogoś bliskiego, dlatego szybko zapewniali dziewczyny o swoich uczuciach i często prosili je o rękę. W prowizorycznych kapliczkach ukrytych w gąszczu kapelani udzielali ślubów. W trakcie długich nocy w tropikach pary snuły plany o przyszłości, mimo iż większość z nich nigdy nie miała zostać zrealizowana.
Żołnierze zwykli nazywać pielęgniarki „Aniołami z Bataanu”. One same starały się zapewnić im jak najlepszą opiekę, dotrzymać im towarzystwa, przypominać o domu w Ameryce. Pomimo tragicznych warunków panujących w bataańskiej dżungli, pielęgniarki robiły co mogły aby zadbać o swój wygląd – wpływał on dobrze na morale żołnierzy. Jedna z kobiet wspomina:

„Udało nam się zachować trochę różu, pudru i szminki, miałyśmy też nasze szczoteczki do zębów. Codziennie myłyśmy się w rzece i prałyśmy nasze mundury. Dbałyśmy o czystość i wygląd, a nasi podopieczni mówili nam, że jesteśmy najpiękniejszymi istotami na świecie.”

Nedra Dawson Patrick ma na sobie jedyne dostępne na wyspie męskie buty w rozmiarze 13 (europejskie 46).

Większość pielęgniarek pracujących w szpitalach ogólnych w dżungli porzuciło swoje białe mundury szpitalne na rzecz męskich sortów. Te drugie okazały się o wiele bardziej praktyczne i wygodne w warunkach polowych. Część pielęgniarek nosiła kombinezony HBT (Suit, Working, One Piece, HBT 1938), które dostały od lotników, oczywiście w za dużym rozmiarze 40. Do tego para armijnych, męskich butów również kilka rozmiarów za dużych. Inne kobiety wolały spodnie i koszule khaki, identyczne jak te noszone przez żołnierzy. Ze względu na panujący upał i wilgotność, często podwijano sobie rękawy i nogawki. Na lewym ramieniu pielęgniarki mogły mieć przypiętą opaskę z czerwonym krzyżem, która identyfikowała je jako personel medyczny. Większość kobiet trzymała pod ręką swój hełm M1917A1, który okazywał się szczególnie przydatny podczas nalotów i ostrzałów artylerii. Jednak w trakcie pracy pielęgniarki często związywały sobie włosy chustą, która była lżejsza i wygodniejsza niż stalowy hełm oraz zapewniała chociaż minimalną higienę przy pracy.

Pielęgniarki Phyllis Arnold i Jenny Williams przygotowują bandaże na prowizorycznych noszach wykonanych z bambusa. Obie ubrane są w kombinezony HBT. Szpital Ogólny Nr 2.

Pielęgniarki Phyllis Arnold i Jenny Williams przygotowują bandaże na prowizorycznych noszach wykonanych z bambusa. Obie ubrane są w kombinezony HBT. Szpital Ogólny Nr 2.

Dzień przed poddaniem się sił amerykańskich i filipińskich Japończykom na Bataanie, armia ewakuowała pielęgniarki na wyspę Corregidor. Tam rozpoczęły pracę w szpitalu zorganizowanym w tunelu Malinta – mierzącym 253m długości bunkrze zbudowanym przez amerykańskich inżynierów. Jedna z pielęgniarek wspomina:

„Powietrze w tunelach przesycał zapach środków dezynfekujących i znieczulających, w środku było za dużo ludzi. Generator zasilający bunkier był kilkakrotnie trafiany przez japońskie lotnictwo, a wtedy my pogrążaliśmy się w ciemności. W środku było strasznie, szczególnie wtedy kiedy czuć było, że nad nami spadają bomby, a my mogliśmy w każdej chwili zostać bez światła.”

Każda bomba, która trafiała w bunkier, sprawiała, że w środku podnosił się pył i co raz ciężej było oddychać.

Wnętrze tunelu Malinta.

Kiedy generał Jonathan M. Wainwright, dowodzący siłami USA na Corregidorze, zdecydował się poddać wyspę, rozkazał pielęgniarkom opuścić Filipiny i udać się do Australii. 29 kwietnia dwadzieścia kobiet opuściło Corregidor na pokładzie dwóch samolotów. Tylko jeden z nich dotarł do celu. Drugi musiał awaryjnie lądować na Mindanao – cała załoga i wszyscy pasażerowie zostali wzięci do niewoli. Kilka dni później kolejnym jedenastu pielęgniarkom udało się uciec w łodzi podwodnej USS Spearfish. W dniu kiedy armia USA poddała się na Corregidorze na wyspie było jeszcze pięćdziesiąt pięć pielęgniarek przebywających w szpitalu Malinta.

Gdzieś w Australii – amerykańskie pielęgniarki, którym udało się uciec z wyspy Corregidor.

W lipcu Japończycy zabrali pielęgniarki z Corregidoru do obozu dla internowanych Santo Tomas w Manili. Kobiety więzione były przez kolejne trzy lata do dnia wyzwolenia przez 1. Dywizję Kawalerii, który nadszedł 3 lutego 1945r. Po powrocie do Stanów pielęgniarki zostały odznaczone Brązowymi Gwiazdami.

Amerykańskie pielęgniarki w obozie dla internowanych w Santo Tomas w Manili, 1943r.

Plakat propagandowy z 1943r. zachęcający obywateli USA do pracy na rzecz wysiłku wojennego kraju.

Ceremonia wręczenia uwolnionym pielęgniarkom Brązowych Gwiazd. 20 lutego 1945r., wyspa Leyte.

Historia pielęgniarek na Bataanie i Corregidorze oraz ich późniejszego pojmania była mocno nagłaśniana w amerykańskiej prasie. Prawdziwe losy kobiet uwięzionych na Filipinach zostały jednak poznane dopiero w 1945r. po ich wyzwoleniu. Juanita Redmond, która była jedną z nielicznych pielęgniarek, którym udało się uciec do Australii, opublikowała swoje wspomnienia z Bataanu w 1943r. Na ich podstawie nakręcono film pt. „So Proudly We Hail!” (Paramount, 1943). Kiedy film miał swoją premierę w kinach, w holu rozstawiono punkt rekrutacyjny Amerykańskiego Czerwonego Krzyża. Inne filmy opowiadające o losach pielęgniarek na Filipinach to m.in. „Cry ‚Havoc’” (MGM, 1943) i „They Were Expendable” (MGM, 1945).

 

Autorka: Emi Weiss

Opublikowano Historia | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Bitwa o Bataan (1942) – dzień po dniu

Na tegoroczną Strefę Militarną w Podrzeczu k. Gostynia przygotowaliśmy coś naprawdę ciekawego. Na naszej dioramie mamy zamiar poruszyć temat walk o półwysep Bataan na Filipinach w 1942r. Zanim jednak rozpoczniemy budowę naszej filipińskiej wioski chcielibyśmy przybliżyć trochę faktów związanych z tą zapomnianą kampanią.

Kampania filipińska, w tym bitwa o Bataan, trwająca od grudnia 1941 do maja 1942 roku to kolejny mało znany epizod II wojny światowej warty naświetlenia.
Filipiny to archipelag leżący na Oceanie Spokojnym na trzech grupach wysp: Luzonie, Visayas oraz Mindanao.


W 1521 portugalski odkrywca Ferdynand Magellan przybył na Filipiny i przyłączył je do Królestwa Hiszpanii. Kolonizacja wysp rozpoczęła się od momentu pojawienia się na nich Miguela Lópeza de Legazpi, który przybył na nie z Meksyku w 1565. Założył wówczas pierwszą europejską osadę – Cebu. W 1571 została założona Manila jako stolica Hiszpańskich Indii Wschodnich.
W efekcie wojny hiszpańsko-amerykańskiej pod koniec XIX wieku, Filipiny stały się podległe hegemonii USA, jednak od 1916 roku stopniowo odzyskiwały niepodległość. Wspólne walki z najeźdźcą znacznie zbliżyły ludzi Filipin z Amerykanami. W 1946 roku, już po wyzwoleniu przez USA, Filipiny odzyskały niepodległość.
Do grudnia 1941 roku Imperium Japonii kontrolowało prawie całą Południową Azję. Półwysep Bataan na Filipinach oraz ufortyfikowana wyspa Corregidor były ostatnimi umocnionymi twierdzami aliantów w tym rejonie. Pomimo niemalże całkowitego braku zaopatrzenia i totalnego nieprzygotowania do walki siły amerykańsko-filipińskie stawiały silny opór wojskom cesarskim przez trzy miesiące. Oddanie Bataanu było największą klęską armii USA od czasu bitwy o Harper’s Ferry w 1862 roku. Niemniej dzięki temu, armia tego dziwnego sojuszu sprawiła, że Japończycy nie byli w stanie odnieść natychmiastowego sukcesu w tym rejonie działań wojennych i przegapili szansę na błyskawiczne pokonanie USA – co zaowocowała długą i morderczą wojną, którą Japonia musiała przegrać ze względu na niedostatki surowców naturalnych, głównie żelaza i kauczuku.
Przejęcie wysp Filipin było niezbędne Japończykom do prowadzenia dalszych działań w rejonie południowego Pacyfiku, szczególnie Holenderskich Indii Wschodnich, które były bogate w surowce.

Rankiem 7 grudnia 1941 roku japońskie lotnictwo zaatakowało Flotę Pacyfiku Stanów Zjednocznych w Pearl Harbor. W ciągu następnych siedmiu godzin, lotnictwo Cesarstwa Japonii, zbazowane na Formozie (dzisiaj: Tajwan) w ciągu siedmiu godzin uderzyło na wszystkie główne bazy Dalekowschodnich Sił Lotniczych USA – Clark Field w Pampaga, Iba Field w Zambales, Nichols Field koło Manili oraz na Główną Kwaterę Floty Azjatyckiej USA w Cavite, na Filipinach.

Grudzień 1941r. przed rozpoczęciem wojny.

Tego jednego dnia Japończycy zapewnili sobie niemalże całkowite panowanie na niebie filipińskim. To z kolei wymusiło wycofanie się Floty Azjatyckiej USA z bazy w Cavite na południe. Flota zostawiła jedynie okręty podwodne do obrony wysp przed Japończykami.
Między 8 a 10 grudnia rozproszone siły lądowe oraz pozostałości lotnictwa i marynarki USA nie zdołały utrzymać wstępnych lądowań sił japońskich, których celem było zajęcie lotnisk w Appari oraz Vigan. Armijne samoloty B-17 atakowały wrogie statki, z których desantowali się żołnierze. Także łodzie podwodne USA robiły co mogły aby powstrzymać desanty.
Lądowania na małą skalę poprzedzały główny atak, który miał nastąpić 22 grudnia 1941 roku w zatoce Lingayen oraz w zatoce Lamon – atak 14. Armii Imperialnej, dowodzonej przez generała Masaharu Hommę.
Poprzez zniszczenie amerykańskiej floty i lotnictwa, Japończycy odizolowali Filipiny, do których nie mogły dotrzeć już żadne zapasy ani zaopatrzenie.

 

Gen. Douglas MacArthur

Po zabezpieczeniu plaż, wojska imperialne bez problemu rozpoczęły atak na wielką skalę. W obliczu tego, dowódca wojsk amerykańsko-filipińskich, generał Douglas MacArthur postanowił wdrożyć WPO-3War Plane Orange-3. Polegał on na ograniczeniu obrony do półwyspu Bataan oraz ufortyfikowanej wyspy Corregidor. Tereny te znakomicie nadawały się do obrony, wsparte artylerią z dział portowych Manili i umocnień Corregidoru. Obrońcy mieli utrzymać się do czasu przybycia odsieczy floty amerykańskiej. US Navy zakładała, że przebicie się przez flotę japońską do obrońców Filipin zajmie dwa lata. Było to jednak założenie, które nie uwzględniło strat amerykańskich w Pearl Harbor.
Prezydent Filipin Manuel L. Quezon, wraz z rodziną i członkami rządu został ewakuowany na Corregidor w nocy 24 grudnia. Tego dnia, Manila została ogłoszona miastem otwartym. Pomimo tej deklaracji, japońskie lotnictwo zbombardowało miasto.

Góra Natib

Rozciągający się od północy na południe półwysep Bataan jest terenem górzystym, z górą Natib na północy aż po pasma Mariveles na południu. Jedyne równiny, które i tak pokryte są gęstą dżunglą, znajdują się na zachodzie , przy klifie z którego rozciąga się widok na Morze Południowochińskie. Na wschodzie, w pobliżu Zatoki Manilskiej, rozciągają się plaże. Topografia terenu sprawia, że jedynym naturalnym portem jest Mariveles na południowym krańcu półwyspu. Jedynymi drogami w rejonie rozlokowywania obrony wojsk amerykańsko-filipińskich były trakty idące wzdłuż wschodniego wybrzeża z Abucay do Mariveles, a następnie na północny zachód, wzdłuż zachodniego wybrzeża, aż do Mauban, oraz droga z Pilar do Bagac, łącząca bezpośrednio dwa wybrzeża. Obrona Bataanu została podzielona na dwie główne formacje: I korpus gen. Wainwright’a na zachodzie i II korpus gen. Parkera na wschodzie. Tak ustawione wojska stanowiły linię obrony od rejonu Mauban do Abucay. W rejonie Abucay teren nadawał się o wiele lepiej do obrony, w związku z czym obrona II korpusu Parkera była mocniejsza. Między pozycjami obydwu korpusów znajdowała się luka, zajęta przez górę Natib – miejsce w którym atak był niemożliwy.

Gen. Jonathan Wainwright

Gen. Masaharu Homma

22 grudnia 1941r., świt. Licząca czterdzieści trzy tysiące ludzi 14. Armia generała Hommy rozpoczęła desant z morza na otoczone palmami plaże na północnych brzegach zatoki Lingayen, w odległości stu dziewięćdziesięciu dwóch kilometrów od Manili. Wojska Hommy były wypróbowane i zahartowane w zwycięskich walkach toczonych w Chinach. Sam ich dowódca był weteranem kampanii w tym kraju. Desantom Hommy przeciwdziała Grupa Operacyjna „Północny Luzon” generała Wainwrighta, składająca się z czterech dywizjonów filipińskich wojsk lądowych, 26. pułku kawalerii (na koniach) Zwiadowców Filipińskich i trzech baterii artylerii polowej Zwiadowców Filipińskich. Wojska Wainwrighta znajdowały się w rejonie na południe od zatoki Lingayen; zaledwie kilka pododdziałów okopało się na pozycjach obronnych na samych plażach.

22 grudnia, popołudnie. Na brzegu znajdowały się trzy japońskie pułki piechoty wraz z artylerią wsparcia i czołgami. Generał Wainwright próbował rzucić kompanię swoich czołgów przeciwko wojskom nieprzyjaciela na rowerach i motocyklach, ale z powodu braku benzyny 192. batalion czołgów mógł wysłać jedynie pluton składający się z pięciu maszyn. Nieopodal Agno napotkał on japońskie czołgi lekkie. Wkrótce czołg dowódcy plutonu otrzymał bezpośrednie trafienie. Pozostałe również zostały trafione z armat przeciwpancernych kalibru 47 milimetrów, a później tego samego dnia wyłączyły je z akcji samoloty wroga.

22 grudnia, noc. Japońskie wojska zajęły większość celów wyznaczonych na dzień desantu i Grupa Operacyjna „Luzon Północny” znalazła się w pełnym odwrocie. Jedynie zwiadowcy z 26. pułku kawalerii walczyli w godny odnotowania sposób. Filipińscy rezerwiści uciekli na widok nieprzyjaciela i zdezorganizowanymi grupami wycofali się pospiesznie na tyły.

23 grudnia. Generał Wainwright prosił USAFFE (naczelne dowództwo generała MacArthura — United States Army Forces in the Far East [Siły Wojsk Lądowych Stanów Zjednoczonych na Dalekim Wschodzie]) o zgodę na zajęcie pozycji obronnej za rzeką Agno. Prośba ta oraz ogólny odwrót w kierunku północnym najwyraźniej przekonały MacArthura do wprowadzenia w życie War Plan Orange — WPO-3. Każdy amerykański oficer, który był na Filipinach przez sześć miesięcy, znał WPO-3 i rolę, jaką ma w nim odegrać jego jednostka — w tym również pięć kolejnych pozycji odwrotowych.

23 grudnia. Aby skutecznie i szybko wykonać WPO-3, rozmaite jednostki na wyspie potrzebowały ogromnych ilości środków transportu: do przewiezienia wszystkich żołnierzy, racji żywnościowych, zapasów, paliwa, broni i amunicji z baz wojskowych Luzonu na Bataan nie wystarczyło wojskowych ciężarówek. Amerykańscy i filipińscy dowódcy, którzy nie walczyli na linii frontu, zarekwirowali wszystkie jaskrawo pomalowane filipińskie ciężarówki, taksówki i wozy, jakie byli w stanie znaleźć i skierować na Bataan. Kolumny samochodów wszelkiego rodzaju tłoczyły się na drogach prowadzących z Manili. Niestety, większość dowódców nie odsyłała pojazdów, by wykonały dodatkowe kursy. W konsekwencji trzeba było porzucić zapasy w fortach McKinley i Stotesenburg, a także sprzęt i zaopatrzenie zgromadzone wcześniej w Tarlac i Los Baños.

24 grudnia, 7.00. Na północ i zachód od Binalonan 26. pułk kawalerii odparł pierwszy atak Japończyków podążających w stronę rzeki Agno. Jednostka kawalerii zatrzymała czołg przeciwnika, mimo iż nie miała na stanie armat przeciwpancernych. Wówczas japońskie czołgi wykonały zwrot na zachód, aby obejść 26. pułk, który następnie odparł atak podążającej za czołgami piechoty i zadał jej duże straty. Zwiadowcy kontratakowali i zatrzymali się dopiero, gdy Japończycy wprowadzili do rejonu walk więcej czołgów. Rano japoński 2. Pułk Formosa przyłączył się do ataku na 26. pułk, który w tym momencie był zbyt zaangażowany w walkę, aby się wycofać: kontynuował więc walkę. Na miejsce starcia przybył Wainwright i rozkazał dowódcy 26. pułku, generałowi brygady Clintonowi A. Pierce’owi, którego jednostka zmalała do czterystu pięćdziesięciu ludzi, aby przeniósł rannych na tyły, wycofał niepotrzebny personel i prowadził działania opóźniające, wycofując się na południowy wschód za rzekę Agno. Walcząc z przeważającymi siłami, kawalerzyści utrzymali stanowiska do 15.30, a następnie rozpoczęli odwrót. Po walce generał Wainwright, który również był kawalerzystą, miał powiedzieć: „Były to prawdziwe działania opóźniające kawalerii, na których widok serce człowiekowi rośnie. Tego dnia Pierce podtrzymał najlepsze tradycje naszej kawalerii”. Ta bohaterska obrona 26. pułku kawalerii była jedną z niewielu godnych pochwały akcji jednostek Grupy Operacyjnej „Luzon Północny” w czasie odwrotu na Bataan.

24 grudnia. Niedysponująca pełnymi siłami, bo bez dwóch pułków, 16. Dywizja generała Morioki, wylądowała w trzech punktach południowego wybrzeża zatoki Lamon we wschodniej części Luzonu, około stu trzydziestu kilometrów od Manili. Jej zadaniem po wylądowaniu było ruszyć na północny zachód, obejść amerykańskie i filipińskie jednostki, pomaszerować wzdłuż wschodniego brzegu Laguna de Bay i jak najszybciej dotrzeć do Manili. Dysponująca trzema filipińskimi dywizjami Grupa Operacyjna „Luzon

Halftrack

Południowy” generała dywizji George’a M. Parkera otrzymała zadanie obrony tej części wyspy, ale jej siły były bardzo rozproszone. Desanty w zatoce Lamon zaskoczyły amerykańskie naczelne dowództwo – USAFFE. Część wojsk Parkera znajdowała się na zachodnim wybrzeżu w oczekiwaniu na lądowanie niedaleko Batangas, skąd prowadzi prosta droga do Manili. Inne jednostki znajdowały w marszu.
Wieczorem wojska Morioki znalazły się już na brzegu i posuwały na północny zachód w kierunku Manili, przeprowadzając plan oskrzydlenie.

24 grudnia, popołudnie. Prezydent Quezon, wysoki komisarz Sayre, ich rodziny i personel popłynęli na Corregidor na pokładzie kursującego między wyspami parowca „Mayan”. WPO-3 wszedł w życie. Niszczeniu amunicji, której nie można wywieźć z Manili, a także z okolicznych obiektów wojskowych, takich jak Fort McKinley oraz lotniska Nichols i Nielson, towarzyszyły wielkie eksplozje. W stoczni Marynarki Wojennej w Cavite podpalono milion baryłek ropy. W Manili panowało zamieszanie. Witryny sklepowe były zaklejone taśmami papierowymi, wejścia barykadowane workami z piaskiem, wszędzie, gdzie było to możliwe, kopało się prowizoryczne schrony przeciwlotnicze.
Wigilia Bożego Narodzenia. Generał MacArthur, jego żona Jean, czteroletni syn Arthur, kantońska niańka Ah Cheu i członkowie sztabu na nabrzeżu pod hotelem „Manila” weszli na pokład parowca „Don Esteban”, przy dźwiękach orkiestry grającej w restauracji. To ostatni występ orkiestry w hotelu „Manila” na najbliższe cztery lata.

25 grudnia. Generał Wainwright usiłował utworzyć linię obrony za rzeką Agno. Generał MacArthur zorganizował swoje stanowisko dowodzenia na Corregidorze.

26 grudnia. Japońska 48. Dywizja przełamała linię obrony na Agno, rzucając na amerykańsko-filipińskie pozycje czołgi, piechotę i ciężką artylerię. Wojska generała Wainwrighta znowu znalazły się w pełnym odwrocie. Generał MacArthur ogłosił Manilę miastem otwartym.

Manila – otwarte miasto, grudzień 1941r.

25 grudnia — 1 stycznia. Wojska Północnego i Południowego Luzonu, wykonując założenia WPO-3, prowadziły działania opóźniające, wycofując się w stronę Bataanu i na sam półwysep. Małe jednostki oraz barki przewoziły na Corregidor i Bataan zapasy.

31 grudnia. Dowództwo USAFFE w Manili kierowane przez generała brygady Richarda J. Marshalla kończyło pracę i przygotowało się do przenosin na Corregidor. Stolica była przygnębiona, ale w kilku kabaretach, nocnych klubach i hotelach odbywały się przyjęcia nowo-roczne. Nie paliły się jednak sztuczne ognie, nie było też słychać syren, za to wybuchy w pobliskich obiektach wojskowych oraz płonące paliwo i zapasy przypominały świętującym, że toczy się wojna, a jej przebieg nie jest pomyślny.

1 stycznia 1942 roku. Przed opuszczeniem Manili generał brygady Charles C. Drake otworzył wszystkie pozostałe składy wojskowe w rejonie portu dla ludności cywilnej. Tłumy Filipińczyków wyniosły rozmaite łupy, w tym mrożoną żywność z chłodni. Porzucone śmieci przez wiele dni pokrywały ulice Manili.

1 stycznia. Wojska Wainwrighta i Parkera zbliżały się do Bataanu od północy i południa, prowadząc działania opóźniające w kierunku Manili. Generałowi Wainwrightowi pozostało zaledwie szesnaście z dwudziestu ośmiu tysięcy ludzi, jakimi dysponował na początku walk. Ten spadek liczebności spowodowany był głównie dezercjami filipińskich rezerwistów. Grupie południowej generała Parkera powodziło się lepiej: z piętnastu tysięcy żołnierzy zostało czternaście.

2 stycznia. Japończycy wkroczyli do Manili.

6 stycznia. Większość wojsk z grupy północnej i południowej przeszła przez rzekę Pampanga na Bataanie i wysadziła za sobą mosty.

7 stycznia. Zaczęła się bitwa o Bataan. Grupa Operacyjna „Luzon Północny” Wainwrighta, w tym czasie I Korpus z trzema dywizjami, znajdował się z lewej strony, Grupa Operacyjna „Luzon Południowy” Parkera, przemianowana na II Korpus z czterema dywizjami, znalazł się z prawej. Ich linie przecięły półwysep i górę Natib, tak gęsto zarośnięta, iż uważa się ją właściwie za niemożliwą do sforsowania. Linie rozgraniczenia korpusów biegły wzdłuż łańcucha górskiego ciągnącego się od Natib do Mariveles na południu. I Korpus Waiwrighta został rozwinięty w niezamieszkanym, gęsto zalesionym terenie. Waiwright i Parker dysponowali w sumie piętnastoma tysiącami żołnierzy amerykańskich i i sześćdziesięcioma pięcioma tysięcy filipińskich rezerwistów, którzy wykazywali jednak mniejszą wartość bojową, ze względu na gorsze wyposażenie i wyszkolenie. Sytuacja na Bataanie była trudna: żywności dla stu tysięcy ludzi miało starczyć na miesiąc, a oprócz wojsk na półwyspie znajdowało się dwadzieścia sześć tysięcy uciekinierów, którzy błąkali się samopas. Brakowało także lekarstw, panowała malaria i inne choroby, pasożyty, takie jak tęgoryjec, wszechobecne w dżungli wilgotnych i splątanych zarośli Bataanu. Wcześniejsze planowanie i wcielenie w życie WPO-3 przyniosło jednak pewne rezultaty. Na Bataanie zorganizowano dwa szpitale ogólne, przy odpowiednim racjonowaniu, produktów naftowych miało według szacunków wystarczyć na kilka miesięcy, saperzy zdołali przewieźć na Bataan i Corregidor sto tysięcy ton materiałów wybuchowych, drutu kolczastego, worków z piaskiem, drewna i materiałów budowlanych.

9 stycznia. Brak chininy i nieodpowiednia dieta spowodowały, że wiele tysięcy żołnierzy cierpiało na gorączkę i dreszcze; przez większość czasu ich sprawność bojowa była niska.

9 stycznia, 15.00. Japończycy rozpoczęli atak na Bataan od zmasowanej nawały artyleryjskiej na stanowiska II Korpusu. Jego artyleria odpowiedziała na nią „szczególnie zaciekle”.

10 stycznia. MacArthur przybył do Mariveles, a potem udał się East Road na stanowisko dowodzenia Parkera i przeprowadził inspekcję na tym odcinku. Następnie odjechał do Wainwrighta w celu sprawdzenia jego pozycji. Wainwright zaproponował, by ten przeprowadził inspekcję baterii armat kalibru 155 milimetrów. MacArthur odpowiedział „Nie chcę ich oglądać, chcę je słyszeć”.

155mm

10 stycznia. Japończycy po raz pierwszy zażądali poddania się wojsk na Bataanie. Zrzucili za linią frontu wiadomość Hommy do MacArthura. W odpowiedzi artyleria II Korpusu zwiększyła natężenie ognia.

9 – 23 stycznia. Na całej linii frontu trwają zacięte walki.

23 stycznia. MacArthur rozkazał I i II Korpusowi wycofać się na nowe linie obrony w połowie długości półwyspu, mniej więcej osiem kilometrów za pierwotnymi pozycjami wzdłuż biegnącej ze wschodu na zachód drogi Pilar-Bagac.

23 stycznia — 1 lutego. Japoński 20. pułk piechoty przeprowadził z morza desant w trzech punktach południowo-zachodniego wybrzeża Bataanu, starając się oskrzydlić I Korpus. Rozpoczęła się tzw. „bitwa o przyczółki”.

26 stycznia. Na wchodzie Japończycy zajęli nową linię obrony. Homma wydał rozkaz zaatakowania na całej długości frontu wszystkimi siłami. Natarcie kończy się fiaskiem i ogromnymi stratami Japończyków.

24 stycznia. Trzystu Japończyków z 20. pułku piechoty dotarło do zboczy góry Pucot, wzniesienia o wysokości 188 metrów, będącego w odległości zaledwie około tysiąca ośmiuset metrów od portu Mariveles. Komandor porucznik Francis J. Bridget dowodził liczącym sześciuset ludzi batalionem morskim w Mariveles. Gdy morski posterunek obserwacyjny zameldował, że Japończycy znajdują się w pobliżu góry Pucot, Bridget wysłał część swojego pododdziału, w celu odparcia napastników. W czasie pierwszej walki marynarze z batalionu morskiego, nie mający przeszkolenia w taktyce walki piechoty, zareagowali na bezpośrednie starcia nerwowo i nieumiejętnie. Ich zachowanie zdezorientowało jednak Japończyków. Jeden z nich zapisał w dzienniku, że widział amerykański „oddział samobójczy nowego typu”, którego żołnierze mają mundury w jaskrawym kolorze. „Kiedy te zjawy dotrą do otwartej przestrzeni — odnotował Japończyk — starają się sprowokować nasz ogień, siadając, rozmawiając głośno i paląc papierosy”. Owe „mundury o jaskrawej barwie”, które dostrzegł nie wierzący własnym oczom Japończyk, były rezultatem próby ufarbowania białych bluz i spodni na kolor khaki. Ale zamiast niego wyszedł „paskudny, żółto-musztardowy”.

Filipińscy Zwiadowcy

1 — 15 lutego. Podpułkownik Edmund J. Lilly junior, dowódca 57. pułku piechoty (jego S-3 był major Harold K. Johnson, który później został szefem sztabu Wojsk Lądowych), razem z 2. batalionem 45. pułku piechoty oraz kilkoma czołgami 12 lutego kontratakował wzdłuż linii obrony góry Pucot i zepchnął wroga z powrotem do morza.
W czasie trzytygodniowych „walk o przyczółki” Amerykanie stracili siedemdziesięciu ludzi, a stu odniosło rany. Straty japońskie były natomiast ogromne. Na jednym tylko odcinku Amerykanie i Filipińczycy zniszczyli całkowicie batalion w sile dziewięciuset żołnierzy i niemal wyeliminowali drugi.
Generał dywizji Naoki Kimura, dowódca japońskich sił desantowych, które próbowały oskrzydlić I Korpus, spostrzegł, że dalsze przysyłanie uzupełnień na przyczółki jest daremnym trudem, i podjął próbę uratowania znajdujących się na nich żołnierzy. W rezultacie z wojsk przeprowadzających desant z życiem uszło zaledwie osiemdziesięciu ludzi. Piętnastego lutego zniknęło bezpośrednie zagrożenie dla zachodniego wybrzeża i Mariveles. Amerykanie przez jakiś czas będą mogli cieszyć się zdecydowanym zwycięstwem. Pomimo ciągłego odwrotu odnieśli jeszcze kilka sukcesów.

8 lutego. Homma odbył naradę ze swoim sztabem. Chciał ustalić jakie działania należy podjąć, aby ocalić wszystko, co się da, z nieudanej ogólnej ofensywy rozpoczętej 26 stycznia. Podjął decyzję: wycofać wojska, przerwać kontakt bojowy z przeciwnikiem oraz zwrócić się do Cesarskiego Naczelnego Dowództwa w Tokio z prośbą o posiłki. Chcąc wyprowadzić niektóre ze swoich jednostek, rozkazał zaatakować II Korpus, by umożliwić odwrót 16. Dywizji znajdującej się na wschodnim skrzydle.

15 lutego. Japoński atak poprzedziło przygotowanie artyleryjskim i bombardowanie. Natarcie to miało charakter maskujący, polegało na intensywnych działaniach patroli, jednak Amerykanie nie dali się oszukać. Japońska 14. Armia, która w tym czasie składała się z 16. Dywizji Piechoty, 65. Brygady, 7. pułku pancernego i około siedemdziesięciu myśliwców i bombowców, została zatrzymana. Wojska Hommy straciły siedem tysięcy ludzi, a dwanaście tysięcy zostało wyłączonych z akcji z powodu malarii, beri-beri, biegunki i innych chorób tropikalnych. 14. Armia przestała istnieć jako licząca się siła bojowa. Homma przeszedł do obrony i poprosił Tokio o więcej wojsk.

GI

Cztery lata później Homma, stojąc przed trybunałem w Manili oskarżony o zbrodnie wojenne, przyznał, że w połowie lutego 1942 roku jego 14. Armia była „w bardzo złym stanie”. Według jego oceny miał w owym czasie zaledwie trzy bataliony zdolne do efektywnego działania i gdyby MacArthur postanowił przeprowadzić przeciwnatarcie, wszedłby do Manili, „nie napotykając większego oporu z naszej strony”.
Cesarskie Naczelne Dowództwo poleciło Hommie zająć Luzon w czasie pięćdziesięciu dni. 15 lutego już co najmniej o dwa tygodnie przekroczył wyznaczony termin, a nadal tkwił przed pozycjami obronnymi na Bataanie z praktycznie niezdolną do działania armią.
Stan japońskich wojsk skłonił niektórych amerykańskich oficerów, a zwłaszcza generała brygady Clifforda Bluemela, dowódcę 31. Dywizji wojsk filipińskich, do wysunięcia propozycji przeprowadzenia przeciwuderzenia i odtworzenia poprzedniej linii obrony na Bataanie. Bardziej agresywni oficerowie byli zwolennikami jeszcze ambitniej¬szych działań — część sugerowała nawet powrót do Manili.
Jednak dowództwo II Korpusu odrzuciło wniosek Bluemela. Sztab MacArthura również zakwestionowałby tę koncepcję ze słusznych, taktycznych powodów – Japończycy panowali zarówno na morzu wokół Filipin, jak i w powietrzu nad nimi. W rezultacie mogli do woli dostarczać uzupełnienia oraz posiłki dla swoich wojsk, Amerykanie zaś zostaliby w końcu zmuszeni do ponownego wycofania się w głąb półwyspu Bataan.
Japończycy i Amerykanie pozostali okopani na swoich pozycjach obronnych wzdłuż linii Orion-Bagac. Dochodziło do drobnych utarczek, działań patroli i wymiany ognia artyleryjskiego, ale brak było znaczących starć.

Połowa lutego. Morale amerykańskich i filipińskich wojsk było bardzo wysokie. Pewien oficer napisał do swojego przełożonego w sztabie MacArthura: „Nastrój naszych frontowych oddziałów wydaje się bardzo dobry i chcą one przejść do ofensywy. W chwili obecnej wygląda na to, że na naszym prawym skrzydle są tylko martwi Japończycy i tony porzuconego sprzętu, który zbieramy […]. Zachowanie jeńców sprawia wrażenie, że morale Japońców jest bardzo niskie”.
W tym samym czasie także generał Wainwright meldował, iż po klęsce Japończyków na linii Orion-Bagac nastrój jego wojsk osiągnął najwyższy punkt.

15 lutego — 3 kwietnia. Przerwa w bitwie o Bataan. Wojskom amerykańskim i filipińskim kończyła się chinina oraz żywność. „Walczące Skurwysyny z Bataanu” stały się „chodzącymi szkieletami”, otrzymywali bowiem najpierw pół, a potem jedną trzecią racji żywnościowych. Pomimo zagłodzenia, Japończycy przenikali za amerykańskie linie i terroryzowali tyły, mordując śpiących, paląc składy, kradnąc broń i atakując z zasadzki patrole. Do niedawna wysokie morale amerykańskich wojsk zaczęło gwałtownie spadać. Głód, choroby i naloty zebrały swoje żniwo.

Obrońcy Bataanu

23 lutego. Roosevelt przemówił do narodu. Nie daje Filipinom żadnej nadziei. Przedstawił on całościową strategię prowadzenia drugiej wojny światowej — zwycięstwo nad Hitlerem jest na pierwszym miejscu.

Pomimo tej strategii, Stany Zjednoczone na początku 1942 roku podjęły próbę uwolnienia wojsk walczących na Filipinach. Generał MacArthur, a potem generał Wainwright nieustannie nękali swoich przełożonych w Waszyngtonie, domagając się w bardzo zdecydowany sposób podjęcia wysiłków w celu rozerwania japońskiej pętli i przełamania w jakikolwiek sposób blokady wokół Filipin. Na początku 1942 roku Stany Zjednoczone wysyłały większą część ludzi i materiałów wojennych na teatr działań wojennych na Pacyfiku. Ponadto zorganizowały program przełamywania blokady Filipin przez jednostki nawodne, okręty podwodne i samoloty wyruszające z Australii i Indii Holenderskich. Działania mające uwolnić oblężony garnizon były zdecydowane, konkretne i prowadzone z pełnym zaangażowaniem.
Japońskie panowanie w rejonie południowo-zachodniego Pacyfiku i dominacja na morzu wokół Archipelagu Filipińskiego powodowały jednak, że niemal każda próba przełamania blokady przez Stany Zjednoczone kończyła się niepowodzeniem. W konsekwencji głodujące, chore i wycieńczone wojska na Bataanie czuły się odcięte od świata i porzucone — chociaż w rzeczywistości czyniono znaczne wysiłki, aby im pomóc.

10 marca. MacArthur wezwał Wainwrighta na Corregidor i poinformował go, że otrzymał od Roosevelta rozkaz ewakuowania się do Australii, skąd miał rozpocząć walkę w celu ostatecznego odzyskania Filipin. Wainwright miał dowodzić wszystkimi siłami na Luzonie, a MacArthur utrzymać władzę nad całością wojsk na Filipinach i sprawować ją ze swojego nowego stanowiska dowodzenia w Australii. „Jeżeli przedostanę się do Australii — obiecał Wainwrightowi — wrócę najszybciej, jak to będzie możliwe„.
Nowa struktura wymagała stworzenia na Filipinach czterech dowództw: Sił Luzonu, Obrony Portu, Sił Visayas i Sił Mindanao. Generał MacArthur pozostawił na stanowisku szefa sztabu USAFFE generała brygady, Lewisa C. Beebe’a, zamierzając za pośrednictwem jego oraz sztabu USAFFE dalej dowodzić wszystkimi wojskami na Filipinach. W bardzo bliskiej przyszłości układ ten okaże się wyjątkowo kłopotliwy dla generała Wainwrighta.

12 marca, godzina 19.15. Generał MacArthur, jego żona, syn, niania i siedemnastu oficerów sztabowych zaokrętowało się w Przystani Południowej na cztery ścigacze torpedowe. MacArthur zatrzymał się na nabrzeżu spoglądając na Corregidor. Napisał później:
Na przystani zauważyłem, że ludzie mi się przyglądają. Straciłem ponad 11 kilogramów, żyjąc na tych samych racjach żywnościowych co żołnierze, i musiałem wyglądać koszmarnie — wychudzony, w starym, brudnym mundurze – nie jak obwieszony medalami dowódca, dający przykład swoim wyglądem- Cóż za zmiany zaszły w tak pięknym niegdyś miejscu! Błądziłem oczami po rozbitych i przemielonych płaszczyznach skały. Zniknęło zielone listowie drzew i krzewów, kwiaty. Zniknęły budynki, szopy. Grad pocisków nieustających bombardowań zniszczył, pogrzebał i rozerwał wszystko. Paskudne czarne blizny wyznaczały dymiące szlaki, po których ogień wędrował z jednego końca wyspy na drugi. Z wielkich jam i groźnych pęknięć strzelały fontanny płomieni. Ponury krajobraz przedstawiał jedynie mroczną masę zniszczenia. Ponad tymi ruinami odszukałem „Topside”, skąd wciąż brzmiał wyzywająco głęboki ryk ciężkich armat, a czerwone rozbłyski z luf rozdzierały gęstniejący mrok […]
Zapadła już ciemność i wodę zaczęła marszczyć lekka nocna bryza. Ogień nieprzyjaciela ustał i zapadła niespokojna cisza. Sprawiało to wrażenie, jakby martwi przechodzili obok, niesieni odorem zniszczenia.
W nocnym powietrzu wyraźny stał się zapach brudu. Uniosłem czapkę w geście pożegnania i poczułem, jak blednie mi twarz, a jej mięśnie skręcają się w nagłym, konwulsyjnym spazmie. Usłyszałem czyjeś pytanie: „Sierżancie, jaką on ma szansę, by się przedostać?” i burkliwą odpowiedź: „Nie wiem. To szczęściarz. Może jedną na pięć”. Wszedłem na pokład PT-41. „Proszę odcumować, kiedy będzie pan gotów, Buck” – powiedziałem.

Battling Bastards of Bataan

18 – 19 marca. Dowódca USAFFE otrzymało dwie depesze z Waszyngtonu – jedną od generała Marshalla, szefa sztabu Wojsk Lądowych, drugą od Roosevelta. Z każdej z nich wynikało, że nadawca uważa Wainwrighta, a nie MacArthura, za naczelnego dowódcę USAFFE.

19 marca. Dwie depesze od Marshalla wyjaśniły, że dowódcą wojsk na Filipinach jest Wainwright. Pierwsza informowała odbiorcę o awansie do stopnia generała broni, druga stwierdziła jednoznacznie: „Po odjeździe generała MacArthura zostaje pan dowódcą wojsk Stanów Zjednoczonych na Filipinach. Dzienne raporty ma pan przekazywać, komunikując się bezpośrednio z Ministerstwem Wojny„.

20 marca. Generał Beebe poinformował Wainwrighta o jego awansie i mianowaniu na dowódcę wojsk Stanów Zjednoczonych na Filipinach.

21 marca. Wainwright przeniósł się na Corregidor.

Koniec marca. Do walki zdolna była jedna czwarta z osiemdziesięciu tysięcy amerykańskich i filipińskich żołnierzy na Bataanie. Dziesiątkowała ich malaria, denga, szkorbut, beri-beri, biegunka i wyczerpanie nerwowe. Racje żywnościowe wynosiły jedną czwartą normalnych. Ludzie otrzymywali od 227 do 293 gramów ryżu dziennie. Próbowali to uzupełniać złapanymi rybami, mięsem mułów, koni, psów, małp oraz iguan. Filipińscy żołnierze potrafili zdobyć żywność na miejscu — w tym również kurczaki, świnie, pędy bambusa, mango, banany i węże. Morale gwałtownie spadło. Większość Amerykanów zrozumiała, że koniec — klęska i obóz jeniecki — są bliskie. Filipińczycy natomiast sądzili, że będą mogli wrócić do domu.

Amerykanie słuchają audycji radiowej „Voice of Freedom”

Luty — marzec. Homma otrzymał bardzo duże posiłki. Z Szanghaju przybyła licząca jedenaście tysięcy ludzi 4. Dywizja, 25 lutego dotarł czterotysięczny Oddział Wydzielony Nagano, 16 marca na lotnisku Clark Field wylądowało sześćdziesiąt dwusilnikowych bombowców, a trzy tysiące pięciuset ludzi uzupełniło straty poniesione przez 16. Dywizję i 65. Brygadę.

25 marca. Homma wydał wszystkim głównym dowódcom rozkazy związane z mającą wkrótce nastąpić ofensywą na Bataanie.

26 marca — 3 kwietnia. Z każdym dniem nasilały się japońskie naloty i ostrzał artyleryjski. Amerykańska artyleria przeciwlotnicza na dobrą sprawę nie zwalczała samolotów wroga. Japońskie lotnictwo i artyleria skoncentrowały swoje działania przede wszystkim na linii frontu, posterunkach obserwacyjnych i cięższej artylerii.

3 kwietnia. Dzień rozpoczęcia japońskiego natarcia. Był to Wielki Piątek, a jednocześnie rocznica wstąpienia na tron legendarnego cesarza Jimmu, pierwszego władcy Imperium.

Amerykański żołnierz z butelką zapalającą czeka na zbliżający się japoński czołg w swoim okopie. Bataan, kwiecień 1942r.

3 kwietnia, 9.00. Japońska artyleria otwarła ogień ze stu pięćdziesięciu armat, haubic oraz moździerzy i aż do 15.00 jedynie z półgodzinną przerwą, prowadziła – jak określili to ocalali ludzie – „niszczącą nawałę”. Również japońskie bombowce wykonały sto pięćdziesiąt lotów bojowych przeciwko obrońcom, straszliwie oszołomionym ostrzałem i zmęczonym walką.

3. kwietnia, 15.00. Japońskie 4. Dywizja i 65. Brygada, silnie wspierane przez artylerię, moździerze i czołgi, uderzyły na odcinek lewego skrzydła II Korpusu, obsadzony przez 41. Dywizję (filipińską). Był to najsłabszy punkt całej linii obrony. Na 41. DP spadła główna część pięciogodzinnego przygotowania artyleryjskiego i lotniczego. Jej żołnierze byli oszołomieni i oślepieni pyłem oraz pożarami wywołanymi przez bomby zapalające. Płomienie wybuchały wszędzie wzdłuż frontu. Filipińczycy uciekali na południe. Dowódcy i amerykańska żandarmeria wojskowa nie byli w stanie ich zatrzymać. 41. Dywizja została rozbita, zanim dotarł do niej rozpoczęty po nawale artyleryjskiej atak japońskiej piechoty i czołgów.

4 kwietnia, rano. Japończycy ponownie rozpoczęli natarcie od silnego przygotowania artyleryjskiego i lotniczego, przeprowadzonego w rejonie dokonanego w poprzednim dniu przełamania obrony przeciwnika. Posuwali się ponad trzy i pół kilometra na linii rozgraniczenia pomiędzy I i II Korpusem.

5 kwietnia, Wielkanoc. Japończycy po raz kolejny rozpoczęli miażdżący ostrzał artyleryjski i naloty. O 10.00 rozpoczęli działania na ziemi.

Wielkanoc, wieczór. Japończycy przerwali amerykańską obronę, zniszczyli dwie filipińskie dywizje i zdobyli górę Samat.

Japończycy niszą amerykańsko-filipińskie umocnienia za pomocą miotacza ognia. Bataan, 1942r.

6 kwietnia, rano. Amerykanie i Filipińczycy przeprowadzili przeciwnatarcie, aby częściowo odzyskać stracone tereny. Kontratak nie udał się. Japończycy przejęli inicjatywę i podjęli dalszy marsz na południe. 6 kwietnia o zmierzchu wojska II Korpusu znalazły się w pełnym odwrocie.

6 – 9 kwietnia. Na Corregidor z Bataanu uciekło dwa tysiące żołnierzy i sto cztery pielęgniarki.

8 kwietnia. MacArthur z Australii rozkazał Wainwrightowi kontratakować. Ten przekazał rozkaz generałowi Kingowi, dowódcy Sił „Luzon”, oznajmiając równocześnie, że „Siły «Luzon» w żadnych okolicznościach nie mogą skapitulować”. Generał King, doskonale zdając sobie sprawę z sytuacji na Bataanie, postanowił nie wykonywać rozkazu.
Ostatnie dwa dni obrony to historia postępującego rozpadu i ostatecznego załamania. Linie obrony są tworzone i opuszczane, zanim zostaną w pełni obsadzone. Łączność jest zerwana i dowództwa wyższych szczebli nie znają sytuacji na linii frontu. Rozkazy są wydawane i odwoływane, ponieważ nie można ich wykonać. Uciekinierzy w coraz większej liczbie podążają na tyły, aż w końcu zablokowują wszystkie drogi i uniemożliwiają jakikolwiek ruch w stronę frontu. Pododdziały znikają w dżungli bez śladu. W czasie dwóch dni rozpierzcha się cała armia.”

8 kwietnia, północ. Stanowisko dowodzenia Grupy Operacyjnej „Luzon Północny” znalazło się na drodze pomiędzy Mariveles a Cabcaben. Generał King wezwał swój sztab do namiotu i poinformował, że postanowił poddać Siły „Luzonu”. Stwierdził wyraźnie, że „sam podjął tę hańbiącą decyzję” i zrobił to, ponieważ „nie może dopuścić, aby ktokolwiek inny został obciążony choćby częścią odpowiedzialności„. Powiadomił również, że nie porozumiał się z generałem Wainwrightem, gdyż „nie chce, aby poczuł się on zmuszony do przejęcia części odpowiedzialności. Nasz przepełniony do granic możliwości szpital znajduje się na linii natarcia wroga i jest w zasięgu lekkiej artylerii przeciwnika. Nie dysponujemy żadnymi możliwościami stawienia zorganizowanego oporu„.

9 kwietnia. Generał King wydał wszystkim oddziałom i pododdziałom rozkaz kapitulacji po wcześniejszym zniszczeniu całego wyposażenia, prowiantu, amunicji i paliwa. O godzinie 3.00 oficerowie sztabowi generała Kinga, pułkownik Williams i major Hurt, na jego rozkaz wyruszyli, aby spotkać się z japońskim dowódcą. Przekroczyli linię frontu z prześcieradłem powiewającym nad ich jeepem. Za japońskimi liniami minęli amerykańskich jeńców ze związanymi na plecach rękami. Japoński żołnierz poprowadził Williamsa i Hurta na stanowisko dowodzenia generała Kameichiro Nagano, którego wojska systematycznie i bez przeszkód nacierały przez East Road. Nagano oznajmił amerykańskim oficerom, że spotka się z generałem Kingiem koło Lamao.

9 kwietnia. Generał Wainwright na Corregidorze nie zdawał sobie sprawy, że generał King poddawał właśnie Siły „Luzonu”. Doskonale jednak orientował się, że są one niszczone. 8 kwietnia wysłał depesze do Marshalla i MacArthura, informując ich „z głębokim żalem”, że wojska na Bataanie „przestają istnieć”.

9 kwietnia, 3.00. Generał Wainwright odbył telefoniczną rozmowę z generałem Kingiem, który jednak nie poinformował go, że wysłał dwóch oficerów, aby uzgodnili kapitulację jego siedemdziesięciu ośmiu tysięcy ludzi.

Obrońcy Bataanu po kapitulacji

9 kwietnia, 6.00. Generał Wainwright dowiedział się od podpułkownika Jesse’a T. Traywicka Juniora, swojego pomocnika oficera i operacyjnego, że generał King prowadzi pertraktacje w sprawie kapitulacji. Wainwright oszołomiony krzyknął do Traywicka: „Niech pan wraca i powie mu, żeby tego nie robił”. Było już jednak za późno. Oficerowie łącznikowi Kinga byli w drodze do linii japońskich wojsk.

9 kwietnia. Generał Wainwright depeszował do generała MacArthura:
Dzisiaj o 6 rano generał King […] bez mojej wiedzy i zgody wysłał parlamentariuszy do japońskiego dowódcy. W chwili gdy o tym usłyszałem, potępiłem jego działania i poleciłem, by nie kapitulował. Poinformowano mnie, że jest już za późno, aby poczynić jakiekolwiek zmiany, że działania zostały podjęte […] Prawdziwym powodem tej straszliwej katastrofy jest fizyczne wyczerpanie i choroby wynikające z długiego okresu niedożywienia. Gdy dowiem się, jakie uzgodniono warunki, dam panu znać.”

9 kwietnia, 9.00. Major Hurt, który kilka godzin wcześniej razem z pułkownikiem Williamsem udał się na stanowisko dowodzenia generała Nagano, powrócił, by poprowadzić generała Kinga, jego dwóch adiutantów i oficera operacyjnego pułkownika Jamesa V. Colliera na miejsce spotkania z generałem Nagano. Po opuszczeniu stanowiska dowodzenia grupa generała Kinga dwoma jeepami ruszyła w kierunku linii japońskich. Po drodze, mimo białych flag umieszczonych na samochodach, co kilkaset metrów była ostrzeliwana przez latające nisko japońskie samoloty i zmuszana do ukrywania się w rowach lub pobliskiej dżungli. Ostatni czysty i wykrochmalony mundur generała Kinga szybko znalazł się w strzępach. W końcu grupa przejechała przez most na rzece Lamao. Minęli tam Japończyków z bagnetami na karabinach. Następnie spotykali japońskiego żołnierza, który prowadził Amerykanów do domu, przed którym wraz z pułkownikiem Williamsem czekał generał Nagano.

9 kwietnia, 11.00. Japoński dowódca stwierdził, że nie ma pełnomocnictw, by załatwić z nim sprawę poddania Sił „Luzon”, ale zapowiedział, że wkrótce przybędzie oficer ze sztabu generała Hommy. Kilka minut później w lśniącym cadillacu przyjechał pułkownik Motoo Nakayama, starszy oficer operacyjny 14. Armii. Spytał on Kinga: „Czy to pan jest generałem Wainwrightem?”. Nieco zaskoczony King przedstawił się. Wtedy Nakayama oznajmił mu, że będzie musiał sprowadzić Wainwrighta, ponieważ Japończycy przyjmą kapitulację tylko od niego. King powtórzył, iż może poddać jedynie wojska na Bataanie, które nie są już zdolne do walki. Poprosił o dwunastogodzinne zawieszenie broni na zebranie rannych oraz o zgodę, by jego wojska wyszły z Bataanu prowadzone przez swoich oficerów i podoficerów. Chciał także, by ranni i chorzy mogli jechać pojazdami, które w tym celu zachował i zebrał. Ze swojej strony obiecał, że dostarczy ludzi do punktu wyznaczonego przez generała Hommę.

Generał King omawia warunki kapitulacji z Japończykami.

Prowadzenia pertraktacji w jakimkolwiek ograniczonym zakresie Jest dla mnie absolutnie nie do przyjęcia – odpowiada Nakayama – jeżeli wojska na Bataanie chcą się poddać, będą musiały to zrobić poszczególnymi jednostkami, dobrowolnie i bezwarunkowo„. Generał King wyciągnął mylny wniosek, że Nakayama w ten sposób przyjmuje jego bezwarunkową kapitulację. W każdym razie rozumiał, że nie ma wyboru. Mimo to kilkakrotnie domagał się zapewnienia, że jego żołnierze będą traktowani jak jeńcy objęci konwencją genewską. W pewnym momencie generał King spytał: „Czy nasi żołnierze będą dobrze traktowani?„. Nakayama odpowiada sztywno: „Nie jesteśmy barbarzyńcami„. Kilka następnych tygodni wykazało fałsz tego oświadczenia.

9 kwietnia, 12.30. Generał King poddał bezwarunkowo siedemdziesiąt sześć tysięcy swoich żołnierzy. Jest to największa kapitulacja wojsk Stanów Zjednoczonych w historii. Nakayama poprosił o szablę generała Kinga. Ten odpowiedział, że pozostawił ją w Manili razem z innymi przedmiotami osobistymi nienależącymi do wyposażenia bojowego. Nakayama był wyraźnie zawiedziony tą informacją, ale po krótkiej, ekscytującej dyskusji zgodził się przyjąć jako symbol kapitulacji pistolet. Pozostali oficerowie z grupy generała Kinga również położyli pistolety na stole.

Japońscy żołnierze świętują zwycięstwo po zajęciu półwyspu Bataan.

Wydarzenia, które nastąpiły po kapitulacji generała Kinga, składają się na chaotyczną, pełną niejasności opowieść o rozpadzie wygłodzonej, chorej i zwyciężonej armii. Historia ta osiągnęła swój tragiczny punkt szczytowy wśród koszmarów i okrucieństw liczącego 105 kilometrów „marszu śmierci” z Mariveles do Camp O’Donnel. Pozbawieni jedzenia i wody, ograbieni z przedmiotów osobistych i wyposażenia, zmuszeni do marszu w palącym słońcu i zatrzymywani na postój w miejscach, w których brakowało najbardziej elementarnych urządzeń sanitarnych, w czasie swojej wędrówki do niewoli żołnierze generała Kinga byli bici, okładani pałkami, cięci szablami i bagnetami przez japońskich zwycięzców. Dzielni żołnierze, „Walczące Skurwysyny z Bataanu”, zdecydowanie zasłużyli sobie na przyzwoite traktowanie, ale ich wrogowie mieli dla nich jeszcze większe udręczenia i upokorzenia niż te, które zdążyli już wycierpieć. Żaden z nich nie wiedział, jaki los ich czeka, ale wielu spoglądało w przyszłość z ciężkim sercem, „powątpiewaniem, złymi przeczuciami i niepewnością”. Podczas marszu śmierci zgięło co najmniej dwadzieścia jeden tysięcy żołnierzy filipińskich i amerykańskich.

Marsz Śmierci

Walka o Bataan dobiegła końca. „Walczące Skurwysyny” na jakiś czas zatrzymały Japończyków i w pewnym momencie zmusiły ich do odwrotu. Żołnierzy amerykańskich pokonał nie tylko wróg, ale również choroby, głód i postępujące osłabienie, wycieńczenie spowodowane przebywaniem w dżunglach, brak lekarstw i niedostatek pożywienia.
Cierpienia Bataanu skończyły się.

Nagłówki gazet w USA obwieszczające kapitulację Bataanu.

Wielu żołnierzy próbowało z upadającego Bataanu dostać się na Corregidor. Udało się to tylko 1200 mężczyznom i kobietom. Po upadku półwyspu, Homma przeniósł artylerię na południowy kraniec Bataanu – ostrzał rozpoczął się 1 maja i trwał aż do 5 maja, kiedy japońskie wojska generała Kureo Tanaguchi’ego wylądowały na Corregidorze. Na plażach Japończycy napotkali silny opór, wsparty dodatkowo 4 pułkiem Piechoty Morskiej i ewakuowanymi z Bataanu. Jednak wkrótce obrońcom zaczęło brakować amunicji. Około 9:30 Japończykom udało się sprowadzić trzy czołgi na plaże. To przesądziło o wycofaniu się obrońców do ostatnich linii obronnych przy wejściu do tunelu Malinta. W tunelu znajdował się tysiąc rannych, niezdolnych do obrony i ze względu na nich Wainwright postanowił skapitulować – tak skończyła się batalia o Filipiny z 1942 roku. Część rozproszonych żołnierzy filipińskich i amerykańskich, która nie dostała się do niewoli, uciekła, przystając do, wyjątkowo w następnych latach aktywnego, filipińskiego ruchu oporu.

Amerykanie opuszczają tunel Malinta na Corregidorze

Widmo klęski i pozostawienia ludzi i wysp, które USA podjęło się bronić wisiało nad całym krajem przez długie lata wojny. Szczególnie generał McArthur przeżywał utratę Filipin jako wielki cios. Obiecał on jednak powrócić na wyspy. Zachęcał ludność Filipin do aktywnego działania w ruchu oporu i wyczekiwania na powrót Amerykanów. Ten nastąpił dopiero w 1944 roku, zaś walki trwały do 15 kwietnia 1945, kiedy wojska japońskie ostatecznie skapitulowały. Sam Douglas McArthur po ponownym wejściu na ziemie Filipin wypowiedział słynne słowa „People of the Philippines, I have returned„.
Podczas wyzwalania wysp Amerykanie przekonywali się jak obłudne były słowa Nakayamy, a jak straszny był los jeńców i cywilów.

Powrót MacArthura na Filipiny.

Kampania Filipińska z lat 1944-45 była mało istotna w sensie strategicznym – bezpośrednia oś natarcia na wyspy japońskie prowadzona była bardziej na wschód. Stanowiła ona jednak spełnienie obietnicy McArthura danej ludziom Filipin i obrońcom Bataanu, którzy, wyzwalani z obozów jenieckich, pomimo fatalnej kondycji fizycznej i psychicznej, po latach głodzenia, bicia i chorób, nie posiadali się z radości na widok wojsk MacArthura.

Tym samym u „Skurwysynów z Bataanu” minęło poczucie opuszczenia przez własny kraj, które najlepiej oddaje wiersz Franka Hewletta – ostatniego dziennikarza który opuścił Corregidor:

We’re the battling bastards of Bataan;
No mama, no papa, no Uncle Sam.
No aunts, no uncles, no cousins, no nieces,
No pills, no planes, no artillery pieces
And nobody give a damn
Nobody gives a damn.

 

Autor: Tomasz Sikora

Opublikowano Historia | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz